LXXVIII Turniej w MATRIKSIE im. Józefa Gosławskiego
Pewna jest tylko niepewność
Rzadko który artysta ma pewność, że jego dzieło jest znane praktycznie całemu społeczeństwu. Tymczasem patron ostatniego turnieju, choć był przede wszystkim rzeźbiarzem, to pewność taką uzyskał – był bowiem autorem monety o nominale 5 złotych, popularnie zwanej „rybakiem”, która była w powszechnym użyciu w PRL-u.
Takiej pewności można było naszemu patronowi tylko pozazdrościć – do ostatniej partii, ba, wręcz do ostatniego ruchu, toczyła się walka o zwycięstwo turniejowe. Mariola i Maciek zasiedli do niej, mając oboje po 4 zwycięstwa, dzieliła ich różnica raptem 9 małych punktów. Traf chciał, że musieli walczyć z naszymi emigrantami, którzy pojawili się właśnie na ostatnią partię. Nie wiem, co oni robią na tej emigracji, ale na pewno nie zapominają o scrabblach – zgodnie zlali swoich przeciwników, ale Rafał pozwolił Maćkowi na trochę więcej, niż Kasia Marioli. I dlatego właśnie Maciek, pomimo przegranej, mógł świętować swój 30. wygrany turniej w MATRIKSIE – gratulacje!
Trzecie miejsce zajęła Agnieszka, a czwarte Marek. Zadecydował o tym pojedynek w ostatniej rundzie pomiędzy zainteresowanymi – do tego momentu oboje wygrywali bowiem jedynie z naszymi juniorami.
Rafał i Konrad ponownie dzielnie walczyli z wyjadaczami, Rafał pokonał nawet Mariolę w pierwszej rundzie, ale potem sił już chyba nie stało, bo ani razu nie zbliżył się do 300 małych punktów. Konrad był bliski pokonania Agnieszki, ale tym razem się nie udało. Na kolejne zwycięstwa przyjdzie pora…
Ponownie odwiedziła nas wspominana w jednej z poprzednich relacji studentka – jak widać okazujemy się na tyle interesującym obiektem obserwacji, że warto poświęcić kilka godzin, by przyjrzeć się naszemu wariactwu. Ciekawe, jaka praca powstanie i jakie będą wnioski… :)
A tymczasem wszyscy mogą zapoznać się z wynikami ostatniego turnieju.
Takiej pewności można było naszemu patronowi tylko pozazdrościć – do ostatniej partii, ba, wręcz do ostatniego ruchu, toczyła się walka o zwycięstwo turniejowe. Mariola i Maciek zasiedli do niej, mając oboje po 4 zwycięstwa, dzieliła ich różnica raptem 9 małych punktów. Traf chciał, że musieli walczyć z naszymi emigrantami, którzy pojawili się właśnie na ostatnią partię. Nie wiem, co oni robią na tej emigracji, ale na pewno nie zapominają o scrabblach – zgodnie zlali swoich przeciwników, ale Rafał pozwolił Maćkowi na trochę więcej, niż Kasia Marioli. I dlatego właśnie Maciek, pomimo przegranej, mógł świętować swój 30. wygrany turniej w MATRIKSIE – gratulacje!
Trzecie miejsce zajęła Agnieszka, a czwarte Marek. Zadecydował o tym pojedynek w ostatniej rundzie pomiędzy zainteresowanymi – do tego momentu oboje wygrywali bowiem jedynie z naszymi juniorami.
Rafał i Konrad ponownie dzielnie walczyli z wyjadaczami, Rafał pokonał nawet Mariolę w pierwszej rundzie, ale potem sił już chyba nie stało, bo ani razu nie zbliżył się do 300 małych punktów. Konrad był bliski pokonania Agnieszki, ale tym razem się nie udało. Na kolejne zwycięstwa przyjdzie pora…
Ponownie odwiedziła nas wspominana w jednej z poprzednich relacji studentka – jak widać okazujemy się na tyle interesującym obiektem obserwacji, że warto poświęcić kilka godzin, by przyjrzeć się naszemu wariactwu. Ciekawe, jaka praca powstanie i jakie będą wnioski… :)
A tymczasem wszyscy mogą zapoznać się z wynikami ostatniego turnieju.
Autor: Marek





