LXXV Turniej w MATRIKSIE im. Charlesa Wilkesa
Na Ziemi Wilkesa
Patron naszego ostatniego spotkania zadbał, byśmy czuli się, na początku kwietnia!, jak na terenach nazwanych jego imieniem. (Nie przypominam sobie Wielkanocy, podczas której można było ulepić bałwana, i w sumie żałuję, że tego nie zrobiłem – mógłbym go wtedy ze złośliwą satysfakcją zadedykować głosicielom tezy o globalnym ociepleniu). Antarktyczne klimaty nie odstraszyły jednak sześciorga śmiałków od pojawienia się w znacznie cieplejszych Klimatach, by po raz kolejny odkrywać tajniki scrabbli. Wśród nich był dawno niewidziany Piotrek, który miał chyba ochotę poważniej namieszać w turnieju, ale dwukrotnie rozbił się o górę lodową w postaci autora relacji.
Niżej podpisany wprawdzie zaczął niespecjalnie, od 315 punktów i porażki z Mariolą, ale późniejsze pięć zwycięstw (w tym trzy pięćsetki), odniesione przy wydatnej pomocy 9 z 12 blanków, pozwoliło mu już na rundę przed końcem zapewnić sobie 29. ogółem, a czwarty z rzędu, triumf turniejowy.
Mariola natomiast testowała chyba tego wieczoru scrabble minimalistyczne (średnia 319 pkt., najwyższy wynik – 369, najniższy... lepiej nie wspominajmy), ale dość skuteczne – do drugiego stopnia podium w zupełności wystarczyło.
Na trzecim miejscu uplasował się wspomniany wcześniej Hopek, który trzy wyraźne triumfy objął klamrą dwóch porażek, a na czwartym - Marek, który z kolei piękną klamrą dwóch wysokich zwycięstw zamknął trzy porażki.
Agnieszka rozpoczęła turniej z animuszem – po raz kolejny pokonała Marka, następnie Mariolę, jednak od trzeciej rundy powietrze z niej uszło i na dwóch zwycięstwach z pierwszej fazy turnieju się skończyło.
Szóste miejsce zajął najmłodszy uczestnik zmagań, Konrad, który – choć jeszcze musi się sporo uczyć, by dorównać starym wilkom morskim – to w pojedynczych partiach potrafi przeciwnikom napędzić stracha. Tym razem padło na Mariolę. Wprawdzie do zwycięstwa jeszcze nieco zabrakło, ale może następnym razem... Charles Wilkes też nie od razu został oficerem.
A po zakończonym turnieju wyszliśmy z Klimatów umiarkowanych, ba!, chwilami podzwrotnikowych, by wśród zasp dryfować do domów, a tam już na spokojnie przeanalizować...
wyniki turnieju
Niżej podpisany wprawdzie zaczął niespecjalnie, od 315 punktów i porażki z Mariolą, ale późniejsze pięć zwycięstw (w tym trzy pięćsetki), odniesione przy wydatnej pomocy 9 z 12 blanków, pozwoliło mu już na rundę przed końcem zapewnić sobie 29. ogółem, a czwarty z rzędu, triumf turniejowy.
Mariola natomiast testowała chyba tego wieczoru scrabble minimalistyczne (średnia 319 pkt., najwyższy wynik – 369, najniższy... lepiej nie wspominajmy), ale dość skuteczne – do drugiego stopnia podium w zupełności wystarczyło.
Na trzecim miejscu uplasował się wspomniany wcześniej Hopek, który trzy wyraźne triumfy objął klamrą dwóch porażek, a na czwartym - Marek, który z kolei piękną klamrą dwóch wysokich zwycięstw zamknął trzy porażki.
Agnieszka rozpoczęła turniej z animuszem – po raz kolejny pokonała Marka, następnie Mariolę, jednak od trzeciej rundy powietrze z niej uszło i na dwóch zwycięstwach z pierwszej fazy turnieju się skończyło.
Szóste miejsce zajął najmłodszy uczestnik zmagań, Konrad, który – choć jeszcze musi się sporo uczyć, by dorównać starym wilkom morskim – to w pojedynczych partiach potrafi przeciwnikom napędzić stracha. Tym razem padło na Mariolę. Wprawdzie do zwycięstwa jeszcze nieco zabrakło, ale może następnym razem... Charles Wilkes też nie od razu został oficerem.
A po zakończonym turnieju wyszliśmy z Klimatów umiarkowanych, ba!, chwilami podzwrotnikowych, by wśród zasp dryfować do domów, a tam już na spokojnie przeanalizować...
wyniki turnieju
Autor: MaCzu





