LXXII Turniej w MATRIKSIE im. Hugona Wolfa
A my w przelocie tylko…
Ten turniej odbył się w atmosferze trochę na przekór patronowi. Hugona Wolfa cechowała niespożyta ambicja, niespokojny geniusz i pewne zachwianie emocjonalne – jest jednym z symboli dekadentyzmu. A u nas – spokój, kurtuazja, fair play, liczy się uczestnictwo, a nie wygrana i takie tam inne.
Byliśmy uprzejmi dla siebie – Mariola stwierdziła, że Marek najwyraźniej nie umie liczyć do 22 i zamiast proponowanych przez Marka błędnych 21 punktów kazała zapisać 22. I w następnym ruchu była w stanie ugrać tylko remis. Ten remis kosztował Mariolę wygraną w turnieju – ale przecież liczy się gra, a nie wynik. Najważniejsze to grać z klasą.
W ten sposób Mariola sprezentowała kolejne zwycięstwo turniejowe Maćkowi – choć uczciwie trzeba przyznać, że Maciek sam także solidnie się do tego przyczynił, wygrywając w sumie cztery partie. Był uprzejmy na tyle, że zmniejszył swoją blankożerność (tym razem miał ich 7 na 10, a nie 9 na 10, jak dwa tygodnie temu), co wskazuje, że nie jest aż tak blankozależny w swojej grze, jak sam ostatnio zaczął podejrzewać (wprawdzie 3 blanki na 8 i drugie miejsce tydzień temu tego nie potwierdzają, ale nie bądźmy drobiazgowi).
Na trzecim miejscu zameldował się Marek, którego uprzejmość polegała na pozostawianiu blanków partnerom w grze (miał ich 2 lub 3 na 10). Nie wiadomo wprawdzie, czy to faktycznie uprzejmość, czy tylko chęć udowodnienia, że bez blanków też da się grać, a nawet kłaść siódemki (w co kiedyś powątpiewał Maciek), ale niech mu będzie.
Agnieszce animuszu dodała zeszłotygodniowa wygrana (jeszcze raz gratulacje) i miała ewidentnie ochotę na powtórkę, ale cóż – tym razem się nie udało. Tym niemniej porażki przyjmowała z promiennym uśmiechem, choć akurat ta z Markiem (tylko jednym punktem) mogła zdenerwować, tym bardziej, że, o dziwo, nie udało się Agnieszce do tej pory pokonać Marka ani razu. Ale to jest kwestia czasu i to zapewne już bardzo krótkiego.
Konrad dzielnie walczył ze starszą kohortą – pokonał Agnieszkę, długo opierał się Markowi, ale nie dał rady i wyraźnie przegrał dopiero z Maćkiem. Był uważny, choć czasem nie widział siódemek lub bał się je położyć (zwłaszcza POCZERŃ, co mogło być kluczowym początkiem w partii z Maćkiem). Poziom gry Konrada stale się podnosi i zwycięstwa zaczną być częstsze.
I tak przeszła nam kolejna środa. A dlaczego w przelocie? Cóż, Konrad grał tylko trzy partie, a Agnieszka, Maciek i Marek opuścili po jednej grze, bo akurat mieli w tym czasie inne sprawy. Uprzejmość wykazał tym razem także bye, który choć był blisko, to jednak do końca siedział w kąciku i tylko się nam przyglądał z dobrotliwym uśmiechem. To naprawdę był uprzejmy turniej :)
Wyniki turnieju
Byliśmy uprzejmi dla siebie – Mariola stwierdziła, że Marek najwyraźniej nie umie liczyć do 22 i zamiast proponowanych przez Marka błędnych 21 punktów kazała zapisać 22. I w następnym ruchu była w stanie ugrać tylko remis. Ten remis kosztował Mariolę wygraną w turnieju – ale przecież liczy się gra, a nie wynik. Najważniejsze to grać z klasą.
W ten sposób Mariola sprezentowała kolejne zwycięstwo turniejowe Maćkowi – choć uczciwie trzeba przyznać, że Maciek sam także solidnie się do tego przyczynił, wygrywając w sumie cztery partie. Był uprzejmy na tyle, że zmniejszył swoją blankożerność (tym razem miał ich 7 na 10, a nie 9 na 10, jak dwa tygodnie temu), co wskazuje, że nie jest aż tak blankozależny w swojej grze, jak sam ostatnio zaczął podejrzewać (wprawdzie 3 blanki na 8 i drugie miejsce tydzień temu tego nie potwierdzają, ale nie bądźmy drobiazgowi).
Na trzecim miejscu zameldował się Marek, którego uprzejmość polegała na pozostawianiu blanków partnerom w grze (miał ich 2 lub 3 na 10). Nie wiadomo wprawdzie, czy to faktycznie uprzejmość, czy tylko chęć udowodnienia, że bez blanków też da się grać, a nawet kłaść siódemki (w co kiedyś powątpiewał Maciek), ale niech mu będzie.
Agnieszce animuszu dodała zeszłotygodniowa wygrana (jeszcze raz gratulacje) i miała ewidentnie ochotę na powtórkę, ale cóż – tym razem się nie udało. Tym niemniej porażki przyjmowała z promiennym uśmiechem, choć akurat ta z Markiem (tylko jednym punktem) mogła zdenerwować, tym bardziej, że, o dziwo, nie udało się Agnieszce do tej pory pokonać Marka ani razu. Ale to jest kwestia czasu i to zapewne już bardzo krótkiego.
Konrad dzielnie walczył ze starszą kohortą – pokonał Agnieszkę, długo opierał się Markowi, ale nie dał rady i wyraźnie przegrał dopiero z Maćkiem. Był uważny, choć czasem nie widział siódemek lub bał się je położyć (zwłaszcza POCZERŃ, co mogło być kluczowym początkiem w partii z Maćkiem). Poziom gry Konrada stale się podnosi i zwycięstwa zaczną być częstsze.
I tak przeszła nam kolejna środa. A dlaczego w przelocie? Cóż, Konrad grał tylko trzy partie, a Agnieszka, Maciek i Marek opuścili po jednej grze, bo akurat mieli w tym czasie inne sprawy. Uprzejmość wykazał tym razem także bye, który choć był blisko, to jednak do końca siedział w kąciku i tylko się nam przyglądał z dobrotliwym uśmiechem. To naprawdę był uprzejmy turniej :)
Wyniki turnieju
Autor: Marek





