<i>Płomień zaborczy &#8211; oto ja</i>*, czyli o Wilku mowa&#8230;

📅 13.03.2013 | 👤 Autor: | 👁️ Przeczytano: 27 razy | Klub Scrabble - GRAJMYŻ - Piła
&#8230; a my gramy w słowa
Nie najwyższych lotów rymy wcale nie zapowiadają, że tym razem będzie mowa o prawdziwej poezji. Poezji romantycznej, pełnej pasji i tak dalej. Banał? Poezji po niemiecku. Wiele osób powtarza bardzo wyrafinowany dowcip, że wszystko w tym języku brzmi jak rozkaz rozstrzelania. Zakładam, że nie słyszeli, jak zmarły w zeszłym roku Dietrich Fischer-Dieskau śpiewa pieśni Mörikego. Powinni, mogliby się naprawdę zdziwić. Zwłaszcza, że muzyka, która w tym przypadku towarzyszy słowom, sama w sobie wydaje się być najprawdziwszą, żarliwą poezją.

„Tylko nie bierz żadnego Niemca” powiedział prezes klubu, widząc, że zabieram się za pisanie zapowiedzi. Całe szczęście, że kompozytor Hugo Wolf, urodzony 13 marca 1860 roku, był Austriakiem. I to w zasadzie słoweńskim, bo na świat przyszedł w obecnym Slovenj Gradcu, a jego rodzice nosili nazwisko Vouk. Kilkuletni Hugo uczył się gry na fortepianie i skrzypcach pod czujnym okiem swojego ojca, który z zawodu był garbarzem. Zestawienie tego solidnego, uczciwego fachu z niechęcią, jaką młodzieniec przejawiał do nauki czegokolwiek innego niż muzyka, spędzało sen z powiek jego ciotki.

Oj, Hugo, Hugo… Ty biedaku zaprzedany muzyce – mówi do Wolfa ta zacna kobieta w słuchowisku radiowym Tomasza Klibengajtisa, kiedy on, głosem Mariusza Banaszewskiego, wygłasza kolejną egzaltowaną mowę. Trudno zresztą powiedzieć, czy utrafiła w sedno sprawy.

Czemu tak naprawdę oddany był Hugo Wolf? Jeżeli muzyce, to w sposób bardzo specyficzny – zawzięcie krytykował swoich mistrzów i został wydalony z wiedeńskiego konserwatorium z powodu problemów z dyscypliną. Już wtedy dał się poznać jako osoba bardzo wrażliwa, podatna na manie, za to wybitnie natchniona. Stan inspiracji – rozkoszna tortura, lecz nie czyste szczęście. Patron najbliższego turnieju zdawał się płonąć żywym ogniem. Po brutalnym zakończeniu swojej oficjalnej muzycznej edukacji Hugo Wolf pozostał w Wiedniu i sam zaczął dawać lekcje gry na fortepianie. Uczniowie cenili go, lecz nie znosili jego humorów i stawianych im wymagań. Tym drugim zresztą czasem nie potrafili sprostać nawet wybitni kompozytorzy czasów naszego patrona. Aspirującemu muzykowi podpadł zwłaszcza Johannes Brahms, którego regularnie obsmarowywał w gazecie „Wiener Salonblatt”, gdzie pełnił funkcję krytyka muzycznego. Tak jak młody Hugo nie znosił Brahmsa, tak uwielbiał Ryszarda Wagnera, o którego uznanie bardzo intensywnie zabiegał. Wolf zjednał sobie wiele znamienitych osobistości ze świata muzyki i to dzięki ich wpływom osiągnął sukces, a jego cykle pieśni do słów niemieckich poetów (Eichendorffa, Goethego i Mörikego) stały się sławne. On sam był zbyt zajęty światem swoich obsesji, do czego przyczyniło się czwarte stadium syfilisu, które pchnęło go do podjęcia próby samobójczej. Pisał całymi dniami i nocami, a później znikał na kilka lat. Chory i rozgorączkowany, nasz patron trafił w końcu do zakładu dla umysłowo chorych pod Wiedniem, gdzie zmarł 22 lutego 1903 roku.

Pieśni Wolfa cechowała bardzo charakterystyczna budowa przekomponowana, gdzie muzyka podąża za słowem, oraz znacząca rola fortepianu. Żywe wizje i wielka dramatyczna ekspresja sprawiały, że Hugo Wolf nie miał w swojej dziedzinie konkurencji. Nie tylko dlatego, że było w tym coś oryginalnego i zupełnie nowego, ale z powodu wizjonerstwa, które stanowiło tę niewielką różnicę pomiędzy talentem a geniuszem.

Również wśród scrabblistów można spotkać takie wybitne jednostki, zżerane ambicją i uciekające raz na jakiś czas ze scrabblowego światka.
Na szczęście nie każdy jest geniuszem. Dzięki temu możemy spokojnie grać. Znaczna większość scrabblistów radośnie uprawia zdrowe, nieprzeciętne scrabble i błyszczy nie takim znowu pospolitym talentem. Warto się zastanowić, jakie fantastyczne olśnienia zdarzają się im w innych dziedzinach. Oczywiście, zakładam, że mają na nie czas.

Nie! Nie! Jeszcze raz nie! Moim życiem jest muzyka i nie będę tracił czasu na nic innego! Będę muzykiem… albo nikim – w słuchowisku po kategorycznej wypowiedzi młodego Wolfa rozbrzmiewają niepokojące nuty jednego z jego dzieł. Czy – parafrazując – „będę scrabblistą albo nikim”? I czy w tym przypadku rozległby się niepokojący i nadal nieokreślony dźwięk mieszanych w worku płytek? A może raczej złowieszczy odgłos ostrożnie stawianych na stojaku pojedynczych liter? Jedno jest pewne – wyżej wspomniany chrzęst, stukot czy klekotanie, chociaż w znacznie przyjaźniejszej odsłonie, będzie można usłyszeć w środę w milanowskich „Klimatach” o 17:30. Zapraszamy!

* Kursywą zostały wyróżnione cytaty ze słuchowiska „Nienasycony płomień” Tomasza Klibengajtisa na podstawie biografii „Hugo Wolf. Eine Biographie” Franka Walkera.

Autor: Katarzyna

Inne wiadomości z sekcji:
Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 94
Klub Scrabble - GRAJMYŻ - Piła

  • 21.03.2026
    Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 103
    Historia Pilskiego Klubu Scrabblowego 'GRAJMYŻ'
  • 21.03.2026
    Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 103
    Historia Klubu
  • 21.03.2026
    Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 103
    Statystyki Pilskiego Klubu Scrabble 'GRAJMYŻ'
  • 14.07.2015
    Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 103
    Kolejne przenosiny
  • 16.04.2014
    Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /czytaj.php on line 103
    Gramy wcześniej

Warning: htmlspecialchars(): Charset "ISO-8859-2" is not supported, assuming UTF-8 in /functions.php on line 260