LXIX Turniej w MATRIKSIE im. Kurta Cobaina
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=9v6hvfK5xfY" target="_blank">Oh, me</a>
Patron naszego ostatniego turnieju w swoich tekstach, pisanych niemal wyłącznie w pierwszej osobie, poddawał wiwisekcji głównie własne przeżycia, radości (nieliczne), problemy (znacznie liczniejsze), obsesje, lęki i zadry tkwiące w nim jeszcze od dzieciństwa. Mam zatem nadzieję, iż zostanie mi wybaczone, że podążę tym samym torem, zwłaszcza że pozostali uczestnicy spotkania nie byli skłonni dzielić się wrażeniami z tego niby spokojnego, a jednak zmiennego i chwilami dziwnego – jak życie patrona – turnieju.
W pierwszej partii pokonałem wyraźnie Mariolę, starając się krążyć kładzionymi siódemkami wokół osoby patrona, co wyszło mi niespecjalnie (DŻAZAMI i DEWIANT). Mariola za to popisała się znajomością ostatniego update'u do OSPS-a, kasując czerwoną premię słowem RYPAJ. O tym, że patron postanowił wspomóc – jak się wydaje – największego fana swej twórczości wśród matriksowców, najlepiej chyba świadczy druga partia, rozegrana pomiędzy niżej podpisanym a Hali. Najpierw na moim stojaku pojawił się układ ZCOBAIN(!), z którego udało się ułożyć siódemkę BOCZNIA, później zaś literki NILWANY (ale przecież ja wymawiam R!); niestety z tego już nie dało się położyć na planszy żadnej siódemki. A w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Najpierw Halinka, przy stracie 34 punktów położyła „próbnego” hedszota STERToM, jednak moja natychmiastowa odpowiedź jak najbardziej adekwatną siódemką spowodowała, że zwycięstwo zostało WYRWANE w ostatniej chwili.
O ile jednak w dwu pierwszych rundach zwyciężyłem, nie mając blanków, to w trzeciej partii przegrałem wyraźnie z Agnieszką, mimo wylosowania obydwu. Scrabble to jednak przewrotna gra... Tak więc o zwycięstwie decydowała ostatnia partia, w której zagrałem z Mariolą. Na samym początku wylosowaliśmy po blanku i choć wiele zrobiłem, by przegrać – niekorzystne położenie siódemki TUCZnIK dające przeciwniczce kontrę za 48 pkt. (widocznie TłUCZKI było za trudne) i strata KASZAREK zamiast oczywistego KRZESAKA – to udało mi się wygrać tę partię i cały turniej.
Na drugim miejscu ostatecznie uplasował się Piotrek, który grał ze zmiennym szczęściem. Najpierw wyraźnie ograł Agnieszkę, w drugiej partii został rozgromiony przez Mariolę, głównie za sprawą dziewiątki NAPYLIŁA, którą zszokowany postanowił sprawdzić(!). W trzeciej partii odpoczął przy przyjacielskiej rozgrywce z Mr. Bye'em, by w czwartej pokonać Halinkę.
Na najniższym stopniu podium wylądowała Mariola, która, oprócz wspomnianych już wyników, zanotowała wyraźne zwycięstwo z Hali. Na czwartym miejscu ukończyła turniej Agnieszka, która mimo rozegrania dwóch partii, z których jedną wygrała, a jedną przegrała, osiągnęła najwyższy ranking spośród grających. Jak widać – trzeba wiedzieć z kim grać. Piąte miejsce zajęła Hali, która – po obiecujących ostatnio występach – poniosła tym razem same porażki. Na pocieszenie może sobie powiedzieć – może być już tylko lepiej.
W ten oto sposób wygrałem trzeci turniej z rzędu (jako kolejna już osoba), co nadal jest granicą nie do przekroczenia dla matriksowych triumfatorów. Nie zamierząm jednak składać żadnych przeprosin, nawet gdyby mi się udało wreszcie przedłużyć tę serię :P
Wyniki turnieju
W pierwszej partii pokonałem wyraźnie Mariolę, starając się krążyć kładzionymi siódemkami wokół osoby patrona, co wyszło mi niespecjalnie (DŻAZAMI i DEWIANT). Mariola za to popisała się znajomością ostatniego update'u do OSPS-a, kasując czerwoną premię słowem RYPAJ. O tym, że patron postanowił wspomóc – jak się wydaje – największego fana swej twórczości wśród matriksowców, najlepiej chyba świadczy druga partia, rozegrana pomiędzy niżej podpisanym a Hali. Najpierw na moim stojaku pojawił się układ ZCOBAIN(!), z którego udało się ułożyć siódemkę BOCZNIA, później zaś literki NILWANY (ale przecież ja wymawiam R!); niestety z tego już nie dało się położyć na planszy żadnej siódemki. A w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Najpierw Halinka, przy stracie 34 punktów położyła „próbnego” hedszota STERToM, jednak moja natychmiastowa odpowiedź jak najbardziej adekwatną siódemką spowodowała, że zwycięstwo zostało WYRWANE w ostatniej chwili.
O ile jednak w dwu pierwszych rundach zwyciężyłem, nie mając blanków, to w trzeciej partii przegrałem wyraźnie z Agnieszką, mimo wylosowania obydwu. Scrabble to jednak przewrotna gra... Tak więc o zwycięstwie decydowała ostatnia partia, w której zagrałem z Mariolą. Na samym początku wylosowaliśmy po blanku i choć wiele zrobiłem, by przegrać – niekorzystne położenie siódemki TUCZnIK dające przeciwniczce kontrę za 48 pkt. (widocznie TłUCZKI było za trudne) i strata KASZAREK zamiast oczywistego KRZESAKA – to udało mi się wygrać tę partię i cały turniej.
Na drugim miejscu ostatecznie uplasował się Piotrek, który grał ze zmiennym szczęściem. Najpierw wyraźnie ograł Agnieszkę, w drugiej partii został rozgromiony przez Mariolę, głównie za sprawą dziewiątki NAPYLIŁA, którą zszokowany postanowił sprawdzić(!). W trzeciej partii odpoczął przy przyjacielskiej rozgrywce z Mr. Bye'em, by w czwartej pokonać Halinkę.
Na najniższym stopniu podium wylądowała Mariola, która, oprócz wspomnianych już wyników, zanotowała wyraźne zwycięstwo z Hali. Na czwartym miejscu ukończyła turniej Agnieszka, która mimo rozegrania dwóch partii, z których jedną wygrała, a jedną przegrała, osiągnęła najwyższy ranking spośród grających. Jak widać – trzeba wiedzieć z kim grać. Piąte miejsce zajęła Hali, która – po obiecujących ostatnio występach – poniosła tym razem same porażki. Na pocieszenie może sobie powiedzieć – może być już tylko lepiej.
W ten oto sposób wygrałem trzeci turniej z rzędu (jako kolejna już osoba), co nadal jest granicą nie do przekroczenia dla matriksowych triumfatorów. Nie zamierząm jednak składać żadnych przeprosin, nawet gdyby mi się udało wreszcie przedłużyć tę serię :P
Wyniki turnieju
Autor: MaCzu





