Vade nobiscum, czyli scrabble w MATRIKSIE
Tajemnice wittlinowej zatoki
Była kiedyś telewizyjna bajka „Tajemnice Wiklinowej Zatoki”, w której piżmak Serafin do spółki ze szczurem Ogryzkiem hasali w wodach tytułowego akwenu i poznawali różne stwory (np. wydry). Refren piosenki rozpoczynającej każdy odcinek pasuje jak ulał do nieprzewidywalnych rozstrzygnięć mających czasem miejsce w naszych rozgrywkach: „I raz na wierzchu, raz na dnie/ Tak w życiu jest, to każdy wie/ I raz na wierzchu, raz na dnie/ Przygoda nasza dzieje się”.
Przygoda z MATRIKSEM również dzieje się, a patronem najbliższego turnieju będzie pisarz i satyryk Jerzy Wittlin, który nie ma absolutnie nic wspólnego z powyższym wstępem oprócz faktu, że „wiklinowa” rymuje się z „wittlinowa”. I jeszcze tego, że postanowił zadedykować kilka swoich utworów postaciom, które harcują w matriksowej zatoce, ale o tym za chwilę. Najpierw parę słów o naszym patronie – urodził się 9 stycznia 1925 roku we Lwowie, jako szesnastolatek trafił do Warszawy, gdzie został przyjęty w szeregi Armii Krajowej i walczył w Powstaniu Warszawskim. W późniejszych latach był m.in. redaktorem wydawnictwa „Książka i Wiedza” oraz dyrektorem wydawnictwa „Iskry”. Ogromną popularność przyniosła Jerzemu Wittlinowi seria satyrycznych książek Vademecum... i to właśnie wybrane pozycje z tego cyklu stanowią dedykację dla matriksowych tuzów:
Vademecum kochania – dla Maćka, który jest prawdopodobnie inkarnacją Alfreda Buttsa (twórcy scrabble), tylko lepszą i bardziej wszechstronną. Kochanie to namiętnym jest bezsprzecznie, gdyż nie tylko gra, lecz również analizuje partie, dostarcza materiałów szkoleniowych i trenuje przyszłego mistrza;
Vademecum miłośnika – dla Marioli, zawodniczki nieprzewidywalnej, potrafiącej w przypływie weny demolować rywali, a przy tym zasłużonej działaczki ruchu scrabble’owego;
Vademecum zdrowego rozsądku – dla Marka, który z naturalnym wdziękiem i bez zbędnego ryzykanctwa wykazuje się kunsztem (krążą plotki, że kunszt występuje w tym przypadku razem z blankami, ale dowiedziono, że to zwykłe oszczerstwa);
Vademecum dla pacjenta praktyka – dla Katarzyny, która trochę chorowała na scrabble, ale jak już dobrała się do właściwego lekarstwa w postaci MATRIKSA, to teraz zażywa je namiętnie;
Vademecum podróżującego – dla Haliny, która, śmiejąc się w twarz kapryśnym pociągom, regularnie dojeżdża na milanowskie potyczki;
Vademecum dla tych, którym się nie spieszy – dla Agnieszki, Piotra i Dominika, którzy pędzą niespiesznie, podczas gdy matriksowi kompani usychają z tęsknoty;
Vademecum dojrzewającego turysty – dla Roberta, Doroty, Kamili, Jarka i innych sójek, które wybierają się do Milanówka, jakby był wiadomo gdzie;
Vademecum dla tych, którzy pierwszy raz... – dla wszystkich, których w MATRIKSIE jeszcze nie było, ale bardzo by chcieli, tyle że jakoś się nie składa (zapraszamy – nie pożałujecie!);
Vademecum grafomana – dla popełniającego powyższą zapowiedź.
Przygoda z MATRIKSEM również dzieje się, a patronem najbliższego turnieju będzie pisarz i satyryk Jerzy Wittlin, który nie ma absolutnie nic wspólnego z powyższym wstępem oprócz faktu, że „wiklinowa” rymuje się z „wittlinowa”. I jeszcze tego, że postanowił zadedykować kilka swoich utworów postaciom, które harcują w matriksowej zatoce, ale o tym za chwilę. Najpierw parę słów o naszym patronie – urodził się 9 stycznia 1925 roku we Lwowie, jako szesnastolatek trafił do Warszawy, gdzie został przyjęty w szeregi Armii Krajowej i walczył w Powstaniu Warszawskim. W późniejszych latach był m.in. redaktorem wydawnictwa „Książka i Wiedza” oraz dyrektorem wydawnictwa „Iskry”. Ogromną popularność przyniosła Jerzemu Wittlinowi seria satyrycznych książek Vademecum... i to właśnie wybrane pozycje z tego cyklu stanowią dedykację dla matriksowych tuzów:
Vademecum kochania – dla Maćka, który jest prawdopodobnie inkarnacją Alfreda Buttsa (twórcy scrabble), tylko lepszą i bardziej wszechstronną. Kochanie to namiętnym jest bezsprzecznie, gdyż nie tylko gra, lecz również analizuje partie, dostarcza materiałów szkoleniowych i trenuje przyszłego mistrza;
Vademecum miłośnika – dla Marioli, zawodniczki nieprzewidywalnej, potrafiącej w przypływie weny demolować rywali, a przy tym zasłużonej działaczki ruchu scrabble’owego;
Vademecum zdrowego rozsądku – dla Marka, który z naturalnym wdziękiem i bez zbędnego ryzykanctwa wykazuje się kunsztem (krążą plotki, że kunszt występuje w tym przypadku razem z blankami, ale dowiedziono, że to zwykłe oszczerstwa);
Vademecum dla pacjenta praktyka – dla Katarzyny, która trochę chorowała na scrabble, ale jak już dobrała się do właściwego lekarstwa w postaci MATRIKSA, to teraz zażywa je namiętnie;
Vademecum podróżującego – dla Haliny, która, śmiejąc się w twarz kapryśnym pociągom, regularnie dojeżdża na milanowskie potyczki;
Vademecum dla tych, którym się nie spieszy – dla Agnieszki, Piotra i Dominika, którzy pędzą niespiesznie, podczas gdy matriksowi kompani usychają z tęsknoty;
Vademecum dojrzewającego turysty – dla Roberta, Doroty, Kamili, Jarka i innych sójek, które wybierają się do Milanówka, jakby był wiadomo gdzie;
Vademecum dla tych, którzy pierwszy raz... – dla wszystkich, których w MATRIKSIE jeszcze nie było, ale bardzo by chcieli, tyle że jakoś się nie składa (zapraszamy – nie pożałujecie!);
Vademecum grafomana – dla popełniającego powyższą zapowiedź.
Autor: Rafał





