LVII turniej w MATRIKSIE im. Henriego Laborita
Uroki rywalizacji
Najwyraźniej słowa Marka z ostatniej relacji trafiły do kilku osób, bo na środowym turnieju w „Klimatach” pojawili się nie tylko stali bywalcy, ale i dawno niewidziani Piotr i Agnieszka (zapraszamy częściej!). Zabrakło za to samego Marka. Cóż, może poruszyła go napisana przez Rafała zapowiedź, może w skrytości ducha zgadza się z patronem – nie wiadomo, z potyczek pod okiem Henriego Laborita się wymigał. Ja podejrzewam jednak, że rywalizacja w naszym wydaniu niewiele ma wspólnego z wyobrażeniami naszego zacnego patrona.
Sięgnąć po zwycięstwo odważył się Dominik, który wygrał trzy partie. Nie można powiedzieć, żeby był wspomnianym w zapowiedzi „największym prostakiem”, ale trzeba przyznać, że lubi sobie zakpić z przeciwników. Marudzi, narzeka na składy i nadmiar samogłosek, po czym kładzie jedną siódemkę za drugą. I wciska takiemu biedakowi ponad 600 punktów, strojąc miny trochę skromne, a trochę szydercze. Wypomina przegapioną przez przeciwnika siódemkę (MUNICYPIA), ale sam nie zauważa wygrywającej MALINICY. A później ucieka, niby na pociąg – to jest jego sposób na zwycięstwo w turnieju. Nasz patron byłby zachwycony.
Trzy duże punkty, ale do pierwszego miejsca zabrakło małych – Maciek zauważył, że wygrałby z Dominikiem jednym punktem, gdyby za wyrównanie nie było 300, a 350. Jak nie ucieczki, to kombinowanie – oto, co z ludźmi robi rywalizacja. Maciek zaliczył wszystko, co się dało: przegraną z Agnieszką, remis z Piotrem, dwa zwycięstwa oraz bye’a. No i kitowanie (POKICHANIA), a jakże.
Wreszcie udało mi się dobrać do podium, w czym pomogła mi prawdopodobnie ucieczka Piotrka. A może jednak litery i kunszt? W partii z Agnieszką te pierwsze doskonale szły w parze z drugim, dzięki czemu udało mi się zdobyć kolejną klubową pięćsetkę. Do tego bye, wygrana z tymczasowo oślepionym Rafałem, i po sprawie!
Piotr, Rafał, Halina i Agnieszka – tak prezentują się pozostałe miejsca. Trudno natomiast stwierdzić, jak wyglądałyby wyniki, gdyby Dominik, Piotrek, Halina i Agnieszka nie ewakuowali się po rozegraniu kilku rund. Mogliby sporo namieszać. Ich działania sprawiły, że - z solidnie obsadzonego turnieju – na ostatnią rundę zostało jedynie troje graczy, więc Maciek (jedyny, który z tej trójki jeszcze nie odpoczywał) przyglądał się grze mojej i Rafała. A jak się ta wesoła gromadka bawiła? Rafał dla odmiany zmagał się ze spółgłoskami, zaliczył też stratę WARSOWEJ (pokusa położenia dziewiątki była nie do odparcia). Agnieszka skasowała Maćka, a Halinka zaliczyła swoje pierwsze klubowe zwycięstwo z Piotrkiem, kładąc trzy siódemki (ZAPEWNIA, ZARAŻONA i WYCIOSAM). Gratulacje! Szczegółowe wyniki naszych ostatnich potyczek można prześledzić poniżej.
Wyniki turnieju
Sięgnąć po zwycięstwo odważył się Dominik, który wygrał trzy partie. Nie można powiedzieć, żeby był wspomnianym w zapowiedzi „największym prostakiem”, ale trzeba przyznać, że lubi sobie zakpić z przeciwników. Marudzi, narzeka na składy i nadmiar samogłosek, po czym kładzie jedną siódemkę za drugą. I wciska takiemu biedakowi ponad 600 punktów, strojąc miny trochę skromne, a trochę szydercze. Wypomina przegapioną przez przeciwnika siódemkę (MUNICYPIA), ale sam nie zauważa wygrywającej MALINICY. A później ucieka, niby na pociąg – to jest jego sposób na zwycięstwo w turnieju. Nasz patron byłby zachwycony.
Trzy duże punkty, ale do pierwszego miejsca zabrakło małych – Maciek zauważył, że wygrałby z Dominikiem jednym punktem, gdyby za wyrównanie nie było 300, a 350. Jak nie ucieczki, to kombinowanie – oto, co z ludźmi robi rywalizacja. Maciek zaliczył wszystko, co się dało: przegraną z Agnieszką, remis z Piotrem, dwa zwycięstwa oraz bye’a. No i kitowanie (POKICHANIA), a jakże.
Wreszcie udało mi się dobrać do podium, w czym pomogła mi prawdopodobnie ucieczka Piotrka. A może jednak litery i kunszt? W partii z Agnieszką te pierwsze doskonale szły w parze z drugim, dzięki czemu udało mi się zdobyć kolejną klubową pięćsetkę. Do tego bye, wygrana z tymczasowo oślepionym Rafałem, i po sprawie!
Piotr, Rafał, Halina i Agnieszka – tak prezentują się pozostałe miejsca. Trudno natomiast stwierdzić, jak wyglądałyby wyniki, gdyby Dominik, Piotrek, Halina i Agnieszka nie ewakuowali się po rozegraniu kilku rund. Mogliby sporo namieszać. Ich działania sprawiły, że - z solidnie obsadzonego turnieju – na ostatnią rundę zostało jedynie troje graczy, więc Maciek (jedyny, który z tej trójki jeszcze nie odpoczywał) przyglądał się grze mojej i Rafała. A jak się ta wesoła gromadka bawiła? Rafał dla odmiany zmagał się ze spółgłoskami, zaliczył też stratę WARSOWEJ (pokusa położenia dziewiątki była nie do odparcia). Agnieszka skasowała Maćka, a Halinka zaliczyła swoje pierwsze klubowe zwycięstwo z Piotrkiem, kładąc trzy siódemki (ZAPEWNIA, ZARAŻONA i WYCIOSAM). Gratulacje! Szczegółowe wyniki naszych ostatnich potyczek można prześledzić poniżej.
Wyniki turnieju
Autor: Katarzyna





