Nieśmy scrabblowe światło...
...a rozpraszanie się zostawmy przeciwnikom ;)
Co myślisz, widząc zagadkowy tytuł powyżej? Jeśli znasz moje poprzednie wybryki, to zapewne przemknęło Ci przez głowę, że znowu nawiedzona Hali szaleje w MATRIKSIE ;) Tak - właśnie przyszła moja kolej i znowu mogę podzielić się z Tobą swoim radosnym spojrzeniem na wybranego przez siebie patrona ;)
Dość o mnie - czas na niego, czyli Chandrasekharę Venkatę Ramana, który urodził się 7 listopada 1888 roku w Bangalore (Indie). Zastanawiasz się pewnie, cóż nawyczyniał nasz patron, że zasłużył sobie na zaproszenie do milanowskiego MATRIKSA. Co sprytniejsi i otrzaskani z fizyką mogli powiązać nazwisko z tytułem zapowiedzi odgadując, że to właśnie on jest autorem odkrycia efektu Ramana, za co w 1930 roku, jako pierwszy naukowiec pochodzący z Indii (a także Azji), otrzymał nagrodę Nobla. Długo zastanawiałam się nad tym, jak w miarę przystępnie napisać o jego odkryciu, ale jako osoba z dość mizernymi osiągnięciami w dziedzinie fizyki, nie poradziłam sobie z tym zadaniem i postanowiłam pójść na skróty, cytując dość zwięzły opis zaczerpnięty z internetu:
Efekt Ramana to zjawisko fizyczne polegające na tym, że przy rozproszeniu lub odbiciu wiązki światła część fotonów odbija się w sposób "nieelastyczny", zmieniając swoją częstotliwość, czyli długość fali. W wyniku odbicia światła o widmie liniowym (jedna częstotliwość) w widmie odbitym pojawiają się linie, które nie występowały w widmie padającym. Ich liczba i położenie zależy od budowy cząsteczek rozpraszających. Efekt Ramana wykorzystuje się przy analizie materiałowej, spektroskopii wzmacnianiu sygnałów przesyłanych światłowodami.
Wszyscy zrozumieli? Nie? Nic nie szkodzi - najważniejsze, że rozumieją Ci, którzy powinni (np. dwa lata temu polscy naukowcy z Pracowni Fizykochemii Materiałów i Nanotechnologii w Śremie to zrobili, po czym opracowali diodę, która jako pierwsza na świecie wytworzyła światło w oparciu o nieliniowe efekty optyczne czyli wymuszone rozpraszanie Ramana), bo my przecież mamy inne sprawy na głowie (np. Scrabble chociażby). Zanim jednak się nimi zajmiemy, poopowiadam jeszcze troszkę o Ramanie, który prywatnie był bardzo ciekawym człowiekiem, niezwykle zakochanym w swojej pracy naukowca. Dodam, że bardzo wszechstronnym. Napisał 475 prac naukowych, dokonał wielu poważnych odkryć naukowych w dziedzinach takich, jak: akustyka, ultradźwięki, optyka, magnetyzm, fizyka kryształów. Założył też Akademię Nauk w Bangalore ('34) oraz Instytut Badań Ramana ('48). Pojawił się też w radio, a jego w nim rozmowy zostały wydane w formie książkowej. Fascynował się także muzyką i sztuką.
Tyle dość suchych informacji, wróćmy teraz do tych mniej oficjalnych. Raman przez całe życie z ogromną determinacją, pomimo wielu przeciwności, popularyzował wiedzę poprzez m.in. wykłady, które nazywał "spektaklami", ponieważ zawsze towarzyszyły im demonstracje i doskonałe poczucie humoru Ramana, który niejednemu udowodnił, że fizyka potrafi być niezwykle pasjonująca. Uważał także, że kobiety mogą być doskonałymi naukowcami, jeśli pozwoli się im kształcić (co niestety w Indiach nie jest zbyt proste, delikatnie mówiąc). Był bardzo emocjonalnym człowiekiem, potrafił publicznie wpadać we wściekłość lub płakać jak dziecko. Być może z powodu swojej żywiołowości był całkowitym abstynentem, a kiedy podczas wręczania nagrody Nobla poproszono go o wzniesienie z innymi toastu, miał rzec: "Sir, widział pan efekt Ramana w alkoholu, proszę nie próbować zobaczyć efektu alkoholu w Ramanie!". Szacun Raman! Wielki szacun za postawę! ;)
Ramana nie ma już wśród nas, a ja bardzo się cieszę, że mogłam go odkryć. Spojrzeć na fizykę nieco przychylniejszym okiem i jeszcze bardziej zmotywować siebie do ciągłego treningu gry w Scrabble, bo każdy sukces wymaga ciężkiej pracy pełnej pasji. O tym, jakie będą tego efekty, będzie można się przekonać w najbliższą środę, o godzinie 18.30 w milanowskich „Klimatach” :) Zapraszamy :)
Dość o mnie - czas na niego, czyli Chandrasekharę Venkatę Ramana, który urodził się 7 listopada 1888 roku w Bangalore (Indie). Zastanawiasz się pewnie, cóż nawyczyniał nasz patron, że zasłużył sobie na zaproszenie do milanowskiego MATRIKSA. Co sprytniejsi i otrzaskani z fizyką mogli powiązać nazwisko z tytułem zapowiedzi odgadując, że to właśnie on jest autorem odkrycia efektu Ramana, za co w 1930 roku, jako pierwszy naukowiec pochodzący z Indii (a także Azji), otrzymał nagrodę Nobla. Długo zastanawiałam się nad tym, jak w miarę przystępnie napisać o jego odkryciu, ale jako osoba z dość mizernymi osiągnięciami w dziedzinie fizyki, nie poradziłam sobie z tym zadaniem i postanowiłam pójść na skróty, cytując dość zwięzły opis zaczerpnięty z internetu:
Efekt Ramana to zjawisko fizyczne polegające na tym, że przy rozproszeniu lub odbiciu wiązki światła część fotonów odbija się w sposób "nieelastyczny", zmieniając swoją częstotliwość, czyli długość fali. W wyniku odbicia światła o widmie liniowym (jedna częstotliwość) w widmie odbitym pojawiają się linie, które nie występowały w widmie padającym. Ich liczba i położenie zależy od budowy cząsteczek rozpraszających. Efekt Ramana wykorzystuje się przy analizie materiałowej, spektroskopii wzmacnianiu sygnałów przesyłanych światłowodami.
Wszyscy zrozumieli? Nie? Nic nie szkodzi - najważniejsze, że rozumieją Ci, którzy powinni (np. dwa lata temu polscy naukowcy z Pracowni Fizykochemii Materiałów i Nanotechnologii w Śremie to zrobili, po czym opracowali diodę, która jako pierwsza na świecie wytworzyła światło w oparciu o nieliniowe efekty optyczne czyli wymuszone rozpraszanie Ramana), bo my przecież mamy inne sprawy na głowie (np. Scrabble chociażby). Zanim jednak się nimi zajmiemy, poopowiadam jeszcze troszkę o Ramanie, który prywatnie był bardzo ciekawym człowiekiem, niezwykle zakochanym w swojej pracy naukowca. Dodam, że bardzo wszechstronnym. Napisał 475 prac naukowych, dokonał wielu poważnych odkryć naukowych w dziedzinach takich, jak: akustyka, ultradźwięki, optyka, magnetyzm, fizyka kryształów. Założył też Akademię Nauk w Bangalore ('34) oraz Instytut Badań Ramana ('48). Pojawił się też w radio, a jego w nim rozmowy zostały wydane w formie książkowej. Fascynował się także muzyką i sztuką.
Tyle dość suchych informacji, wróćmy teraz do tych mniej oficjalnych. Raman przez całe życie z ogromną determinacją, pomimo wielu przeciwności, popularyzował wiedzę poprzez m.in. wykłady, które nazywał "spektaklami", ponieważ zawsze towarzyszyły im demonstracje i doskonałe poczucie humoru Ramana, który niejednemu udowodnił, że fizyka potrafi być niezwykle pasjonująca. Uważał także, że kobiety mogą być doskonałymi naukowcami, jeśli pozwoli się im kształcić (co niestety w Indiach nie jest zbyt proste, delikatnie mówiąc). Był bardzo emocjonalnym człowiekiem, potrafił publicznie wpadać we wściekłość lub płakać jak dziecko. Być może z powodu swojej żywiołowości był całkowitym abstynentem, a kiedy podczas wręczania nagrody Nobla poproszono go o wzniesienie z innymi toastu, miał rzec: "Sir, widział pan efekt Ramana w alkoholu, proszę nie próbować zobaczyć efektu alkoholu w Ramanie!". Szacun Raman! Wielki szacun za postawę! ;)
Ramana nie ma już wśród nas, a ja bardzo się cieszę, że mogłam go odkryć. Spojrzeć na fizykę nieco przychylniejszym okiem i jeszcze bardziej zmotywować siebie do ciągłego treningu gry w Scrabble, bo każdy sukces wymaga ciężkiej pracy pełnej pasji. O tym, jakie będą tego efekty, będzie można się przekonać w najbliższą środę, o godzinie 18.30 w milanowskich „Klimatach” :) Zapraszamy :)
Autor: Halina





