LIII Turniej w MATRIKSIE im. Wieniedikta Jerofiejewa
„Lepiej będzie tak: uczcijmy minutą milczenia te dwie mordercze godziny”*
Urodziny Wieni, scrabble w Milanówku – co tu można więcej dodać? Sami wiecie, jak to może wyglądać. Na pewno bawiliśmy się nie gorzej niż nasz patron w każdą kolejną rocznicę swoich narodzin. Październik to wyjątkowo zacny miesiąc: złote liście, złote słońce; w dzień przedostatniego październikowego turnieju nasze gry zapowiadały się wyjątkowo obiecująco.
Dominik nieustannie narzeka – blanki, składy, pociągi, same nieszczęścia – ale po raz kolejny dobrał się do najwyższego stopnia podium. Najwyraźniej dobrze zrobiła mu porażka w pierwszej rundzie. Odkuł się na Marku, przy czym ten drugi zbytnio się nie popisał, źle wpisując siódemkę Dominika (OPIEuSI, nasz młody tuz położył OPIjUSI, czego i tak w końcu nie było). Obydwaj grali dalej swoje radośnie nieświadome scrabble, Marek zaliczył wszystkie możliwe wymiany, a na koniec go pokarało. Być może patron widzi w Dominiku jakiś podejrzany potencjał. Tylko czekać, aż coś z tego wyniknie.
Drugie miejsce zajął Maciek, który również zdobył cztery duże punkty… A co będę się ceregielić. Maciek najwyraźniej też tego nie robi, chociaż ponad 400 punktów wcisnął jedynie Markowi. Położył na przykład bardzo skomplikowany wyraz PoLANIA, a także CyRKLEM, POKrYCIA, i wiele innych siódemek dużego kalibru. Uległ jedynie Rafałowi, tak samo zresztą jak Dominik. O czym tu pisać.
Niby zwycięża, niby nabija po 400 punktów, a do tego bierze większość blanków, ale jakoś wygrać turnieju nie może. Może Prezesa też pokarał Wienia – nie dość, że Rafał woli położyć GNATA niż AGNAT, to doprawi OWY i ŻI (podejrzewam jednak, że szanowny patron by się tym nie przejął). A później trafia na Mariolę i serię zwycięstw szlag trafia. Może następnym razem! (A może jednak nie)
Tak, nie ma co się z takimi gierkami cackać. Kolejne miejsca zajęli: Marek, Mariola i ja (jakoś tak się często składa, że piszę relację wtedy, kiedy wszystko przegram). Z chwalebnych wyczynów pierwszej dwójki (ja żadnych nie zanotowałam, chociaż nie dałam sobie wcisnąć tego całego ŻI) można wspomnieć o dwóch wyrazach Marka za ponad 100 punktów (USMARKAŁ i aLTYŚCIE) oraz o niesamowitym i dobrze wykorzystanym żarciu Marioli, która przerwała (pozornie) klątwę rzuconą na nią w Nowym Dworze Mazowieckim. Tak to wyglądało, ale – tak naprawdę – niewiele już z tego turnieju pamiętam, a że to moja relacja i mogę napisać w niej wszystko, co mi się podoba, to dodam jeszcze kilka rzeczy od siebie. Wszyscy chcą mnie oszukać, kładą jakieś straszliwe kity i myślą, że tego nie zauważę, ktoś jak nic podmienia mi litery, a na dodatek życzliwi przeciwnicy szydzą z moich porażek, śmiejąc mi się prosto w twarz! Tak się nie da grać, tak się nie da żyć; później człowiek, zniszczony w każdy możliwy sposób, jedzie na jakieś zawody do Łodzi, a tam dokładnie to samo. Całe szczęście, że chociaż w tym uroczym mieście spadł śnieg, bo – co prawda było przez to straszliwie zimno – nie dało się zobaczyć wszelkich łódzkich uroków. Przy okazji chciałabym pogratulować Dominikowi, że i tam zajął pierwsze miejsce, chociaż po raz kolejny w mojej głowie pojawia się słowo „podejrzane”. No nic – to na pewno całkowicie niewinna sprawa kunsztu! Jak zawsze!
* Wieniedikt Jerofiejew, „Moskwa – Pietuszki”
Wyniki turnieju
Dominik nieustannie narzeka – blanki, składy, pociągi, same nieszczęścia – ale po raz kolejny dobrał się do najwyższego stopnia podium. Najwyraźniej dobrze zrobiła mu porażka w pierwszej rundzie. Odkuł się na Marku, przy czym ten drugi zbytnio się nie popisał, źle wpisując siódemkę Dominika (OPIEuSI, nasz młody tuz położył OPIjUSI, czego i tak w końcu nie było). Obydwaj grali dalej swoje radośnie nieświadome scrabble, Marek zaliczył wszystkie możliwe wymiany, a na koniec go pokarało. Być może patron widzi w Dominiku jakiś podejrzany potencjał. Tylko czekać, aż coś z tego wyniknie.
Drugie miejsce zajął Maciek, który również zdobył cztery duże punkty… A co będę się ceregielić. Maciek najwyraźniej też tego nie robi, chociaż ponad 400 punktów wcisnął jedynie Markowi. Położył na przykład bardzo skomplikowany wyraz PoLANIA, a także CyRKLEM, POKrYCIA, i wiele innych siódemek dużego kalibru. Uległ jedynie Rafałowi, tak samo zresztą jak Dominik. O czym tu pisać.
Niby zwycięża, niby nabija po 400 punktów, a do tego bierze większość blanków, ale jakoś wygrać turnieju nie może. Może Prezesa też pokarał Wienia – nie dość, że Rafał woli położyć GNATA niż AGNAT, to doprawi OWY i ŻI (podejrzewam jednak, że szanowny patron by się tym nie przejął). A później trafia na Mariolę i serię zwycięstw szlag trafia. Może następnym razem! (A może jednak nie)
Tak, nie ma co się z takimi gierkami cackać. Kolejne miejsca zajęli: Marek, Mariola i ja (jakoś tak się często składa, że piszę relację wtedy, kiedy wszystko przegram). Z chwalebnych wyczynów pierwszej dwójki (ja żadnych nie zanotowałam, chociaż nie dałam sobie wcisnąć tego całego ŻI) można wspomnieć o dwóch wyrazach Marka za ponad 100 punktów (USMARKAŁ i aLTYŚCIE) oraz o niesamowitym i dobrze wykorzystanym żarciu Marioli, która przerwała (pozornie) klątwę rzuconą na nią w Nowym Dworze Mazowieckim. Tak to wyglądało, ale – tak naprawdę – niewiele już z tego turnieju pamiętam, a że to moja relacja i mogę napisać w niej wszystko, co mi się podoba, to dodam jeszcze kilka rzeczy od siebie. Wszyscy chcą mnie oszukać, kładą jakieś straszliwe kity i myślą, że tego nie zauważę, ktoś jak nic podmienia mi litery, a na dodatek życzliwi przeciwnicy szydzą z moich porażek, śmiejąc mi się prosto w twarz! Tak się nie da grać, tak się nie da żyć; później człowiek, zniszczony w każdy możliwy sposób, jedzie na jakieś zawody do Łodzi, a tam dokładnie to samo. Całe szczęście, że chociaż w tym uroczym mieście spadł śnieg, bo – co prawda było przez to straszliwie zimno – nie dało się zobaczyć wszelkich łódzkich uroków. Przy okazji chciałabym pogratulować Dominikowi, że i tam zajął pierwsze miejsce, chociaż po raz kolejny w mojej głowie pojawia się słowo „podejrzane”. No nic – to na pewno całkowicie niewinna sprawa kunsztu! Jak zawsze!
* Wieniedikt Jerofiejew, „Moskwa – Pietuszki”
Wyniki turnieju
Autor: Katarzyna





