Moskwa – Pietuszki. Stacja: Milanówek
Z rosyjską duszą
24 października 1938 roku okazał się w historii ludzkości dniem wybornym. Tegoż zacnego dnia, w ostępach północnej Rosji, urodził się człowiek o wyjątkowym postrzeganiu świata i wrażliwości, której nie był w stanie stłumić nawet rwący alkoholowy potok. Wyrzucano go ze wszystkich wyższych uczelni, na których się pojawiał, łącznie z Uniwersytetem Moskiewskim. Żył stosunkowo krótko (pięćdziesiąt dwa lata), ale z fantazją. W swoim barwnym życiu pracował jako monter-łącznościowiec, ekspedient, strażnik, wiertacz, tragarz, palacz, kamieniarz, laborant, magazynier, milicjant i bibliotekarz, ale przede wszystkim – pisał. I był w tym niezrównany. Żadnych zbędnych słów. Niewielu pisarzy potrafi w jednym akapicie, a czasem nawet zdaniu, zawrzeć tyle tkliwości, szaleństwa, tęsknoty, emocji, inteligencji, refleksji, gorzkiego humoru i niespełnialnych marzeń o wolności, co patron naszego turnieju – Wieniedikt Jerofiejew.
O Wieniczce, który popełnił m.in. „Moskwa-Pietuszki”, „Zapiski psychopaty” czy „Noc Walpurgii, czyli Kroki Komandora”, można snuć długie opowieści, najlepiej jednak, żeby przedstawił się sam. W dniu swoich urodzin napisał w „Zapiskach psychopaty” tak:
„Ja – jestem wszystkim.
Maleńkim chłopcem zamurowanym w piramidzie. Pełzającym po podłodze w poszukiwaniu maleńkiej szczeliny. Gubernatorem Orenburga, strzelającym z moździerza do gwiazd. Płatkiem lewego ucha Ludwika Osiemnastego. Sumą dwóch śmiercionośnych narzędzi w socjalistycznym godle. To jestem ja w obramowaniu z kłosów. Słowa „po co” to też ja. Tak jak przekroczenie Rubikonu, najładniejsze wystawy w domu towarowym Krasnoj Presni, wojowniczość połączona z lekkim przeziębieniem. Jestem białą plamą na mapie. To ze mnie śmiali się ateńscy arystokraci. To mnie trzeba było nastroić na program moskiewskiego radia. To mnie podawano z sosem do stołu madame Dezouliere. To we mnie dziesięć minut celował Feliks Dzierżyński – i pomimo wszystko chybił. To mną użyźniano działki w rejonie miasta Isfahan i nazywano to kompleksową mechanizacją, radością wyzwolonej pracy i jeszcze czymś tam, czego już nie mogłem dosłyszeć. Słynny aktor wodewilowy Boborykin zanurzał we mnie pióro, a współcześni proletariusze przecierają mnie papierem ściernym. Jestem malutkim neutronem w atomie stalinowskiej popielniczki.
Usuwam wszechświat spod paznokci swoich.”*
I co bywalcy MATRIKSA mogą począć z takim patronem? Po prostu niech stosują się do jego wskazówek. Po pierwsze – po przybyciu na turniej rekomendowane jest zachowanie, które Jerofiejew opisuje następująco:
„Popatrzyłem dookoła…”
„…i zacierając dłonie, roześmiał się zadowolony”.*
Po drugie – zaszalejcie i nie wmawiajcie sobie, że jakiegoś słowa nie ma w słowniku: „Jeśli moje przekonania są zgodne z logiką, triumfuję! W przeciwnym wypadku bez chwili wahania odrzucam logikę!”*
Wreszcie – wydaje się to być kluczowym elementem do osiągnięcia sukcesu w turnieju – należy wznieść toast za Wieniczkę Jerofiejewa. Można czymkolwiek, w zależności co kto lubi. Dla tych, którzy chcą sobie zaskarbić przychylność patrona, zalecane są jego ulubione koktajle, a więc „Łzy komsomołki”, „Duch Genewy”, „Balsam kanaański”, a nade wszystko – „Psia krew”, o której Jerofiejew pisał, że „to już nie napój, lecz niebiańska muzyka”.**
Przepis poniżej:
Piwo żygulowskie – 100g
Szampon „Bogacz Sadko” – 30g
Rezol, płyn do zwalczania łupieżu – 70g
Klej BF – 15g
Płyn hamulcowy – 30g
Dezynsektal, środek owadobójczy – 30g
Serdecznie zapraszamy do milanowskich „Klimatów” w środę, o 18.30.
*„Zapiski psychopaty” w tłum. Ireny Lewandowskiej
**„Moskwa-Pietuszki” w tłum. Andrzeja Drawicza
O Wieniczce, który popełnił m.in. „Moskwa-Pietuszki”, „Zapiski psychopaty” czy „Noc Walpurgii, czyli Kroki Komandora”, można snuć długie opowieści, najlepiej jednak, żeby przedstawił się sam. W dniu swoich urodzin napisał w „Zapiskach psychopaty” tak:
„Ja – jestem wszystkim.
Maleńkim chłopcem zamurowanym w piramidzie. Pełzającym po podłodze w poszukiwaniu maleńkiej szczeliny. Gubernatorem Orenburga, strzelającym z moździerza do gwiazd. Płatkiem lewego ucha Ludwika Osiemnastego. Sumą dwóch śmiercionośnych narzędzi w socjalistycznym godle. To jestem ja w obramowaniu z kłosów. Słowa „po co” to też ja. Tak jak przekroczenie Rubikonu, najładniejsze wystawy w domu towarowym Krasnoj Presni, wojowniczość połączona z lekkim przeziębieniem. Jestem białą plamą na mapie. To ze mnie śmiali się ateńscy arystokraci. To mnie trzeba było nastroić na program moskiewskiego radia. To mnie podawano z sosem do stołu madame Dezouliere. To we mnie dziesięć minut celował Feliks Dzierżyński – i pomimo wszystko chybił. To mną użyźniano działki w rejonie miasta Isfahan i nazywano to kompleksową mechanizacją, radością wyzwolonej pracy i jeszcze czymś tam, czego już nie mogłem dosłyszeć. Słynny aktor wodewilowy Boborykin zanurzał we mnie pióro, a współcześni proletariusze przecierają mnie papierem ściernym. Jestem malutkim neutronem w atomie stalinowskiej popielniczki.
Usuwam wszechświat spod paznokci swoich.”*
I co bywalcy MATRIKSA mogą począć z takim patronem? Po prostu niech stosują się do jego wskazówek. Po pierwsze – po przybyciu na turniej rekomendowane jest zachowanie, które Jerofiejew opisuje następująco:
„Popatrzyłem dookoła…”
„…i zacierając dłonie, roześmiał się zadowolony”.*
Po drugie – zaszalejcie i nie wmawiajcie sobie, że jakiegoś słowa nie ma w słowniku: „Jeśli moje przekonania są zgodne z logiką, triumfuję! W przeciwnym wypadku bez chwili wahania odrzucam logikę!”*
Wreszcie – wydaje się to być kluczowym elementem do osiągnięcia sukcesu w turnieju – należy wznieść toast za Wieniczkę Jerofiejewa. Można czymkolwiek, w zależności co kto lubi. Dla tych, którzy chcą sobie zaskarbić przychylność patrona, zalecane są jego ulubione koktajle, a więc „Łzy komsomołki”, „Duch Genewy”, „Balsam kanaański”, a nade wszystko – „Psia krew”, o której Jerofiejew pisał, że „to już nie napój, lecz niebiańska muzyka”.**
Przepis poniżej:
Piwo żygulowskie – 100g
Szampon „Bogacz Sadko” – 30g
Rezol, płyn do zwalczania łupieżu – 70g
Klej BF – 15g
Płyn hamulcowy – 30g
Dezynsektal, środek owadobójczy – 30g
Serdecznie zapraszamy do milanowskich „Klimatów” w środę, o 18.30.
*„Zapiski psychopaty” w tłum. Ireny Lewandowskiej
**„Moskwa-Pietuszki” w tłum. Andrzeja Drawicza
Autor: Rafał





