L Turniej w MATRIKSIE im. Allana Kardeca
Niespokojne duchy
Powoli zmierzchało. Zegary jeszcze nie tykały, ale w kazamatach kawiarni „Klimaty” czuć było napięcie, oczekiwanie czegoś nieoczekiwanego. Wreszcie godzina matriksowych duchów wybiła i… zaczęło się. „Księga Duchów” patrona naszego turnieju, Allana Kardeca, została otwarta. Oprócz astralnych bytów regularnie nawiedzających milanowski klub, pojawiły się zjawy, których wywołanie nie jest sprawą łatwą: dawno niewidziani Piotr (alias „Skała”) i Kamila (vel „Pędzę na pociąg”) oraz Kasia Bogusławska, której pokonanie dystansu z Piastowa do Milanówka zajęło aż czterdzieści dziewięć turniejów (okrągłe 350 dni).
Allan Kardec popełnił dzieło „Ewangelia według spirytyzmu”, zapatrzony w patrona (i swoją ksywkę) Piotrek postanowił zewangelizować uczestników turnieju i objąć duchowe przywództwo. Warto podkreślić, że w osiągnięciu końcowego sukcesu pomógł mu nie żaden spiritus, ale nasz rodzimy, prawdziwie polski chmiel. Odpowiednie spreparowanie tego specyfiku oraz niewątpliwy kunszt Piotrka zaowocowały czterema wygranymi i w konsekwencji piątym turniejowym tryumfem w MATRIKSIE.
Drugie miejsce zajął Rafał, który poharcował trochę z Katarzynami i Maćkiem oraz przegrał potyczkę z Dominikiem – wszystko po to, żeby w decydującej o zwycięstwie w całych rozgrywkach partii odbić się od inkarnacji skały. A skała tylko mruczała.
Na najniższym stopniu podium, z trzema wygranymi, znalazł się Dominik. Lider rankingu tym razem nie postraszył, ulegając między innymi Markowi, który uplasował się na czwartej pozycji. Istniało ryzyko, że będzie to dla Marka traumatyczne przeżycie – gdyby zwyciężył w tych rozgrywkach, byłby to jego czwarty wygrany turniej z rzędu i tym samym nowy rekord klubowy w tej kategorii. Tym razem się nie udało, jednak duch zapewnił, że będzie próbował dalej, a objawieniom jego nie będzie końca.
Zapewne niewiele osób wie, że swoisty hołd Kardecowi oddał niejaki Bolesław Prus, który znalazł miejsce dla naszego patrona w drugim tomie swoich „Emancypantek” (dla fanów twórczości Bolka – rozdział XXVI). Najbardziej wyemancypowanymi duchami (duchiniami?) okazały się Katarzyna i Mariola, które zajęły odpowiednio piąte i szóste miejsce. Zaraz za nimi znalazła się ofiara spirytystycznych eksperymentów patrona, czyli Maciek, który – jak na porządnego ducha przystało – postanowił prezentować się godnie i przed przybyciem do klubu zapragnął zrobić się na bóstwo. Niestety suszarka do włosów ukryła się gdzieś perfidnie w domu, w efekcie Maciek spóźnił się na pierwszą rundę, w drugiej doświadczył nadprzyrodzonych mocy Rafała, w dwóch kolejnych przeraził Halinę i Piotrka, ale na koniec został skarcony przez Katarzynę i ostatecznie zajął siódme miejsce.
Stawkę zamknęły trzy emancypantki: Kasia Bogusławska (serdecznie zapraszamy do częstszych odwiedzin), Kamila (fanka PKP) i Halina, którą niestety inne duchy przeraziły tak, że zakończyła turniej bez wygranej.
A teraz czas na clou podsumowania – będzie strasznie! Uuuuuu! Uuuuuukażą się…
Wyniki turnieju
Allan Kardec popełnił dzieło „Ewangelia według spirytyzmu”, zapatrzony w patrona (i swoją ksywkę) Piotrek postanowił zewangelizować uczestników turnieju i objąć duchowe przywództwo. Warto podkreślić, że w osiągnięciu końcowego sukcesu pomógł mu nie żaden spiritus, ale nasz rodzimy, prawdziwie polski chmiel. Odpowiednie spreparowanie tego specyfiku oraz niewątpliwy kunszt Piotrka zaowocowały czterema wygranymi i w konsekwencji piątym turniejowym tryumfem w MATRIKSIE.
Drugie miejsce zajął Rafał, który poharcował trochę z Katarzynami i Maćkiem oraz przegrał potyczkę z Dominikiem – wszystko po to, żeby w decydującej o zwycięstwie w całych rozgrywkach partii odbić się od inkarnacji skały. A skała tylko mruczała.
Na najniższym stopniu podium, z trzema wygranymi, znalazł się Dominik. Lider rankingu tym razem nie postraszył, ulegając między innymi Markowi, który uplasował się na czwartej pozycji. Istniało ryzyko, że będzie to dla Marka traumatyczne przeżycie – gdyby zwyciężył w tych rozgrywkach, byłby to jego czwarty wygrany turniej z rzędu i tym samym nowy rekord klubowy w tej kategorii. Tym razem się nie udało, jednak duch zapewnił, że będzie próbował dalej, a objawieniom jego nie będzie końca.
Zapewne niewiele osób wie, że swoisty hołd Kardecowi oddał niejaki Bolesław Prus, który znalazł miejsce dla naszego patrona w drugim tomie swoich „Emancypantek” (dla fanów twórczości Bolka – rozdział XXVI). Najbardziej wyemancypowanymi duchami (duchiniami?) okazały się Katarzyna i Mariola, które zajęły odpowiednio piąte i szóste miejsce. Zaraz za nimi znalazła się ofiara spirytystycznych eksperymentów patrona, czyli Maciek, który – jak na porządnego ducha przystało – postanowił prezentować się godnie i przed przybyciem do klubu zapragnął zrobić się na bóstwo. Niestety suszarka do włosów ukryła się gdzieś perfidnie w domu, w efekcie Maciek spóźnił się na pierwszą rundę, w drugiej doświadczył nadprzyrodzonych mocy Rafała, w dwóch kolejnych przeraził Halinę i Piotrka, ale na koniec został skarcony przez Katarzynę i ostatecznie zajął siódme miejsce.
Stawkę zamknęły trzy emancypantki: Kasia Bogusławska (serdecznie zapraszamy do częstszych odwiedzin), Kamila (fanka PKP) i Halina, którą niestety inne duchy przeraziły tak, że zakończyła turniej bez wygranej.
A teraz czas na clou podsumowania – będzie strasznie! Uuuuuu! Uuuuuukażą się…
Wyniki turnieju
Autor: Rafał





