XLVIII Turniej w MATRIKSIE im. Miki Waltariego
Nosiciele ognia
Waltari należał swojego czasu do fińskiej grupy literackiej zwanej Nosicielami Ognia (nie mylić ze współczesnymi „nosicielami pochodni”). Do nas natomiast należy niesienie ognia, ognia scrabble.
Nosiciele Ognia zainspirowali powstanie grupy literackiej Klin. Łączyła ich radość i ciekawość życia, umiłowanie sztuki, idee sprawiedliwości i równości. Jeśli idzie o skrablistów, to mniej więcej się zgadza. A ten klin? Zawsze może się zdarzyć. Pomoże albo zaszkodzi.
W Czarnym Aniele MikaWaltari napisał: „Człowiek jest liściem miotanym wichrami historii, szansę w konfrontacji z potęgami tego świata może dać mu tylko władza.” Prorocze to słowa. Albowiem nasz Marek, miotany przeróżnymi emocjami i owymi wichrami historii, przejął po raz kolejny władzę nad MATRIKSEM, wygrywając turniej bez porażki.
Rafał zawsze deklarował się jako „sprzymierzeniec” Marka (i chyba na zasadzie vice versa), zadowolił się więc drugim miejscem, chociaż przez cały dzień dziamgał, że nie chce mu się grać.
Autorka tej skromnej relacji (zawsze powtarzam, że wolę pisać zapowiedzi) zajęła w tym turnieju miejsce trzecie. Ciekawe, jak to się stało?
A teraz cytat z Maćka: „Ale jaja, Dominik ma bye’a”. I to już w trzeciej rundzie. Niestety, tak było. Dominik po swoich sukcesach na arenach prawie międzynarodowych nieco spuścił z tonu, zajmując w tym turnieju klubowym dopiero siódme miejsce: za Maćkiem, Agnieszką i Kasią.
Przez cały czas czuwał nad nami nasz patron, autor Wielkiej Iluzji, który w tej powieści opowiedział o losach młodych ludzi w wielkim mieście, żyjących bez celu, bez przyszłości, poszukujących rozrywki i przyjemności za wszelką cenę.
Wyniki turnieju można zobaczyć poniżej. Ważniejszy jednak wydaje się fakt, że Waltari uznał, iż zdolność do twórczego myślenia jest jedną z najważniejszych cech ludzkich.
Wyniki turnieju
Nosiciele Ognia zainspirowali powstanie grupy literackiej Klin. Łączyła ich radość i ciekawość życia, umiłowanie sztuki, idee sprawiedliwości i równości. Jeśli idzie o skrablistów, to mniej więcej się zgadza. A ten klin? Zawsze może się zdarzyć. Pomoże albo zaszkodzi.
W Czarnym Aniele MikaWaltari napisał: „Człowiek jest liściem miotanym wichrami historii, szansę w konfrontacji z potęgami tego świata może dać mu tylko władza.” Prorocze to słowa. Albowiem nasz Marek, miotany przeróżnymi emocjami i owymi wichrami historii, przejął po raz kolejny władzę nad MATRIKSEM, wygrywając turniej bez porażki.
Rafał zawsze deklarował się jako „sprzymierzeniec” Marka (i chyba na zasadzie vice versa), zadowolił się więc drugim miejscem, chociaż przez cały dzień dziamgał, że nie chce mu się grać.
Autorka tej skromnej relacji (zawsze powtarzam, że wolę pisać zapowiedzi) zajęła w tym turnieju miejsce trzecie. Ciekawe, jak to się stało?
A teraz cytat z Maćka: „Ale jaja, Dominik ma bye’a”. I to już w trzeciej rundzie. Niestety, tak było. Dominik po swoich sukcesach na arenach prawie międzynarodowych nieco spuścił z tonu, zajmując w tym turnieju klubowym dopiero siódme miejsce: za Maćkiem, Agnieszką i Kasią.
Przez cały czas czuwał nad nami nasz patron, autor Wielkiej Iluzji, który w tej powieści opowiedział o losach młodych ludzi w wielkim mieście, żyjących bez celu, bez przyszłości, poszukujących rozrywki i przyjemności za wszelką cenę.
Wyniki turnieju można zobaczyć poniżej. Ważniejszy jednak wydaje się fakt, że Waltari uznał, iż zdolność do twórczego myślenia jest jedną z najważniejszych cech ludzkich.
Wyniki turnieju
Autor: Mariola





