XXXVI Turniej w MATRIKSIE im. Iwana Wazowa
I nie zgaszono
Ostatni turniej rozwiał wszelkie wątpliwości, kogo miał na myśli bułgarski wieszcz, patron turnieju, pisząc o „niegasnącycym”. Z pewnością chodziło o lidera rankingu i zwycięzcę trzeciego już z rzędu turnieju – Dominika. Jedynej, niezbyt zresztą udanej, próby zgaszenia lidera podjęła się Mariola. Próba zakończyła się drugim w historii dotychczasowych potyczek klubowych remisem, a niedoszła kandydatka na strażaczkę (w OSPS-ie brak!) poparzyła się przy tym tak, że – choć rozpoczęła turniej od pięćsetki – w pozostałych trzech partiach odniosła już tylko jedno zwycięstwo.
Dominik zaś w następnej rundzie skutecznie uśpił Halinę, tak, że po kilku ruchach spadł jej czas, i – grając już sam – ułożył 754 pkt! Sam ten wynik, będąc nowym rekordem klubowym, pociągnął za sobą kilka kolejnych rekordów – najwyższe zwycięstwo, najwyższa średnia małych punktów oraz najwyższa różnica małych punktów w turnieju. Do tego Dominik dociągnął serię gier z 350 punktami do 25, a wspomniany już remis z Mariolą został najwyższym remisem.
Warto też wspomnieć o partii Kasi z Haliną zakończonej wynikiem 523:438, co dało w sumie 961 pkt. – drugi wynik na liście. Wciąż jednak czekamy na pierwszy tysiąc.
Drugie miejsce w końcowej klasyfikacji zajął niżej podpisany, którego najwybitniejszym osiągnięciem okazało się ułożenie w pierwszych ruchu pierwszej partii funkcjonującej dotąd w sferze skrablowych zagadek siódemki ZOONOZO. I choć przed ostatnią rundą miałem jeszcze teoretyczne szanse na końcowy triumf, to pięć pierwszych ruchów, poczas których Dominik, układając dwie siódemki, odjechał mi na niemal 200 pkt., pozbawiło mnie złudzeń.
Panie tym razem, za sprawą Agnieszki, zameldowały się w górnej połówce klasyfikacji. Choć złośliwi twierdzą, iż najprawdopodobniej tylko dlatego, że przystąpiły do rywalizacji w dwukrotnej przewadze liczebnej, to weryfikacja tej tezy nastąpi już podczas najbliższych turniejów.
Wyniki turnieju
Dominik zaś w następnej rundzie skutecznie uśpił Halinę, tak, że po kilku ruchach spadł jej czas, i – grając już sam – ułożył 754 pkt! Sam ten wynik, będąc nowym rekordem klubowym, pociągnął za sobą kilka kolejnych rekordów – najwyższe zwycięstwo, najwyższa średnia małych punktów oraz najwyższa różnica małych punktów w turnieju. Do tego Dominik dociągnął serię gier z 350 punktami do 25, a wspomniany już remis z Mariolą został najwyższym remisem.
Warto też wspomnieć o partii Kasi z Haliną zakończonej wynikiem 523:438, co dało w sumie 961 pkt. – drugi wynik na liście. Wciąż jednak czekamy na pierwszy tysiąc.
Drugie miejsce w końcowej klasyfikacji zajął niżej podpisany, którego najwybitniejszym osiągnięciem okazało się ułożenie w pierwszych ruchu pierwszej partii funkcjonującej dotąd w sferze skrablowych zagadek siódemki ZOONOZO. I choć przed ostatnią rundą miałem jeszcze teoretyczne szanse na końcowy triumf, to pięć pierwszych ruchów, poczas których Dominik, układając dwie siódemki, odjechał mi na niemal 200 pkt., pozbawiło mnie złudzeń.
Panie tym razem, za sprawą Agnieszki, zameldowały się w górnej połówce klasyfikacji. Choć złośliwi twierdzą, iż najprawdopodobniej tylko dlatego, że przystąpiły do rywalizacji w dwukrotnej przewadze liczebnej, to weryfikacja tej tezy nastąpi już podczas najbliższych turniejów.
Wyniki turnieju
Autor: MaCzu





