Niegasnącego się nie zgasi
Oddajmy więc Bułgarom, co bułgarskie i dokonajmy, strofa po strofie, wnikliwej analizy fragmentu wiersza autorstwa pana Wazowa. Wiersza, który w sposób oczywisty odnosi się do cotygodniowych spotkań w MATRIKSIE.
Niegasnącego się nie zgasi*
Słońca radują nas promienie,
Gdy się przez chmury gęste przedrą,
Jeszcze przyjemniej, gdy w więzienie
Wślizgną się jakąś w murach szczerbą.
Podmiot liryczny słusznie zauważa, że mamy czerwiec, czasami przytrafi się jakiś pochmurny dzień, ale generalnie słonko przygrzewa, pachnie lipą i heliotropem, a pstrągi wesoło ganiają się w potokach, więc szkoda siedzieć w domu.
Jedna na niebie nocą gwiazda
Przez morze wiedzie marynarza
I jedna iskra niezagasła
Nieraz ogromny pożar stwarza,
Bardzo ciekawy zabieg poetycki – scrabblista, jako marynarz przyzywany przez jaśniejącą gwiazdę MATRIKSA, a więc miejsca, w którym dzieje się. I to sporo.
Po kaźni Husa ogień stosu
Jaśniej zapałał w całym świecie,
W pochmurne noce grom z niebiosów
Straszliwe błyskawice nieci.
Yyy… jedni utrzymują, że z pachnącego szafranem piaszczystego wichru wypadły tęczowe centaury i beztrosko zaczęły skubać koniczynę. Mimo że zmierzchało i zbierało się na burzę. Inni twierdzą, że przesłanie o działalności naszego klubu poszło w świat, gwałtownie rozświetlając dzienne i nocne niebo nad scrabblistami.
Daremnie trudzisz się, tyranie!
Niegasnącego się nie zgasi!
Dzisiejsze ognia przygaszanie
Wulkany dźwignie w swoim czasie.
Niektórzy badacze twórczości Wazowa skłaniają się ku opinii, że strofa ta odnosi się do lidera klubowego rankingu. Warto potraktować ją jednak szerzej. Wiadomo, że na scrabblistów czyhają różne niebezpieczeństwa i przeszkody: ktoś nie może dotrzeć, bo pracuje albo padł ofiarą PKP, kolejny nabawił się kontuzji losując litery, a jeszcze innemu wypisał się długopis. Ale nic to!
Tu wszystko mrze w popiołu warstwach:
I czuwający, i upadły,
Trony, królestwa i cesarstwa,
I czerwie, co was będą jadły.
Wszystko jasne – różne bywają kataklizmy. Królestwa upadają, powodzie, pożary, wytarte litery, brak blanków, bobrze żeremia, pustułki-giganty, dendrolodzy i inne plagi.
Bo wieczne jest jedynie światło –
W chaosie ono trwa jedynie!
Przez nie poczęty został świat ten
I dzięki niemu nie przeminie.
Ale jest jedna rzecz niezmienna, światełko, którego blask upora się i z dendrologami, i z bobrzymi żeremiami. Nazywa się MATRIKS i czeka w najbliższą środę o 18.30 w milanowskiej kawiarni „Mała Kawka”. Zapraszamy.
* W tłum. Jerzego Zagórskiego





