XXXV Turniej w MATRIKSIE im. Errola Flynna
A jednak załoga
Errol Flynn, łaskawie patronujący ostatniemu matriksowemu turniejowi, miał chyba w sferze astralnej poważny problem, komu kibicować. Z jednej strony awanturnik, fan twardej walki i męskiej przygody, z drugiej – dusza towarzystwa i legendarny wręcz admirator płci pięknej. Nie dowiemy pewnie nigdy, co nim ostatecznie pokierowało, przyjmijmy więc roboczą hipotezę, że może filmy, które najbardziej cenił w swym dorobku.
„Załoga bombowca”
Trzy pierwsze miejsca – tradycyjnie już – zajęli panowie: Dominik, Maciek i Rafał. Dowódcą, podobnie jak przed tygodniem, pozostał Dominik, natomiast Rafał ustąpił na stanowisku zastępcy miejsca Maćkowi. Niżej podpisany w partii z Rafałem postanowił chyba zainscenizować...
„Przygody Robin Hooda”...
choć w wersji zmodyfikowanej – zabierał bowiem i rozdawał tej samej osobie, swemu przeciwnikowi. W trzech pierwszych ruchach ułożył dwie siódemki, jednak premią SMOGOWA wyszedł między czerwone pola, a że nie zrabował wcześniej blanków, Rafał wykorzystał od razy oba, kładąc dziewiątkę wYSZKoLI za 149 pkt. Walka trwała jednak do końca i w końcówce Maciek nie tylko nie zablokował przez niedoliczenie się liter jedynego miejsca na Rafałowe ziet, to jescze wystawił drugie.
„Za dużo, za późno”
Rafał po pokonaniu Maćka miał szansę powalczyć o zwycięstwo w turnieju, jednak (zwłaszcza w ostatniej partii) Dominik zdobywał zdecydowanie za dużo punktów, a dobre składy przyszły Rafałowi za późno. Próbował jeszcze w akcie desperacji kłaść w końcówce siódemki KIMBROWI i MIRABOWI, jednak bezwzględny OSPS nie wykazał zrozumienia dla jego inwencji.
„Szarża lekkiej brygady”
Mariola przybyła na turniej spóźniona i zaczęła boje od drugiej rundy. Z początku wszystko wskazywało na to, że podstępna szarża z dalszej pozycji zakończy się sukcesem - kolejno odprawiła z kwitkiem Agnieszkę, Halinę i Maćka. Jednak po porażce w przedostatniej rundzie Maciek zwarł szyki obronne, oparł się o blanki i zdecydowanie odparł atak.
„Nie stawiaj na blondynki”
Niestety, poza wspomnianym zwycięstwem Marioli nad Maćkiem, panie nie odniosły spektakularnych sukcesów w pojedynkach z płcią brzydką i zajęły się rozdzielaniem pozycji na miejscach... hm, odległych. Męska część klubu wciąż czeka na taką grę naszych pań, na jaką je niewątpliwie stać. Może już na najbliższym turnieju?
Na uwagę zasługuje pierwsza klubowa pięćsetka uzyskana przez Kasię w partii z Kamilą, niemal udana próba przemycenia przez Kamilę dwuliterówki SO i ostateczne chyba rozprawienie się z „klątwą Agnieszki” przez Rafała (do wyrównania bilansu brakuje jednak prezesowi jeszcze jednej partii).
Wyniki turnieju
„Załoga bombowca”
Trzy pierwsze miejsca – tradycyjnie już – zajęli panowie: Dominik, Maciek i Rafał. Dowódcą, podobnie jak przed tygodniem, pozostał Dominik, natomiast Rafał ustąpił na stanowisku zastępcy miejsca Maćkowi. Niżej podpisany w partii z Rafałem postanowił chyba zainscenizować...
„Przygody Robin Hooda”...
choć w wersji zmodyfikowanej – zabierał bowiem i rozdawał tej samej osobie, swemu przeciwnikowi. W trzech pierwszych ruchach ułożył dwie siódemki, jednak premią SMOGOWA wyszedł między czerwone pola, a że nie zrabował wcześniej blanków, Rafał wykorzystał od razy oba, kładąc dziewiątkę wYSZKoLI za 149 pkt. Walka trwała jednak do końca i w końcówce Maciek nie tylko nie zablokował przez niedoliczenie się liter jedynego miejsca na Rafałowe ziet, to jescze wystawił drugie.
„Za dużo, za późno”
Rafał po pokonaniu Maćka miał szansę powalczyć o zwycięstwo w turnieju, jednak (zwłaszcza w ostatniej partii) Dominik zdobywał zdecydowanie za dużo punktów, a dobre składy przyszły Rafałowi za późno. Próbował jeszcze w akcie desperacji kłaść w końcówce siódemki KIMBROWI i MIRABOWI, jednak bezwzględny OSPS nie wykazał zrozumienia dla jego inwencji.
„Szarża lekkiej brygady”
Mariola przybyła na turniej spóźniona i zaczęła boje od drugiej rundy. Z początku wszystko wskazywało na to, że podstępna szarża z dalszej pozycji zakończy się sukcesem - kolejno odprawiła z kwitkiem Agnieszkę, Halinę i Maćka. Jednak po porażce w przedostatniej rundzie Maciek zwarł szyki obronne, oparł się o blanki i zdecydowanie odparł atak.
„Nie stawiaj na blondynki”
Niestety, poza wspomnianym zwycięstwem Marioli nad Maćkiem, panie nie odniosły spektakularnych sukcesów w pojedynkach z płcią brzydką i zajęły się rozdzielaniem pozycji na miejscach... hm, odległych. Męska część klubu wciąż czeka na taką grę naszych pań, na jaką je niewątpliwie stać. Może już na najbliższym turnieju?
Na uwagę zasługuje pierwsza klubowa pięćsetka uzyskana przez Kasię w partii z Kamilą, niemal udana próba przemycenia przez Kamilę dwuliterówki SO i ostateczne chyba rozprawienie się z „klątwą Agnieszki” przez Rafała (do wyrównania bilansu brakuje jednak prezesowi jeszcze jednej partii).
Wyniki turnieju
Autor: MaCzu





