XXXIII Turniej w MATRIKSIE im. Aleksandra Puszkina
Być pierwszym, gdy idzie o jakość
„Był pierwszym, gdy idzie o czas, i pierwszym, gdy idzie o jakość” – ta charakterystyka Aleksandra Puszkina poczyniona przez znawcę twórczości rosyjskiego geniusza, Henri Trayanta, świetnie oddaje pragnienia prawdziwych scrabblistów. Każdy z nas chce wygrywać – partie, turnieje, ale przecież chcemy też robić to z klasą, zachowując fair play i układając ciekawe słowa świadczące o naszej wiedzy, pamięci lub pomysłowości. Nie sztuką jest wygrać, gdy literki same układają się na stojaku – choć lubimy mieć „żarcie”, to jednak takie zwycięstwa nie przynoszą szczególnej satysfakcji. Ale wygrać dzięki dostrzeżeniu nietypowego układu na planszy, ułożeniu nieznanego przeciwnikowi słowa lub zastosowaniu zaskakującej przedłużki – to prawdziwy, pożądany kunszt. Nasz patron, geniusz języka rosyjskiego, z pewnością doceniłby właśnie takie zwycięstwa.
Kunszt zaprezentował bez wątpienia Maciek, który wygrał kolejny turniej w MATRIKSIE (już po raz jedenasty). Kładł niebanalne siódemki (np. ALMIKAMI, HELOKASZ), zdejmował słowa oczywiste, choć niewystępujące w słowniku (POGIBIE), wygrywał końcówki, z wyczuciem czyścił stojak z nadmiaru spółgłosek – słowem: zasłużenie zwyciężył, wygrywając cztery pojedynki i tylko raz ulegając Markowi.
Drugi był Dominik – wygrał trzy partie, ale nie okazał się dżentelmenem, bo za każdym razem pokonał Panie – Halinę, Agnieszkę i Mariolę. Trzecie miejsce zajął Marek, który ostatnio popełnia sporo błędów i niektóre partie (jak np. z Mariolą lub Maćkiem) przegrał właśnie przez to – przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali zaoferowane im prezenty. Pora chyba nieco odpocząć…
Na czwartej pozycji zameldowała się Agnieszka, która po raz kolejny okazała się bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Także wygrała trzy partie, wyprzedzając o 18 małych punktów Mariolę. Agnieszka niedługo osiągnie liczbę gier kwalifikującą do wejścia na klubową listę rankingową i jeśli dalej będzie grać tak, jak dotąd, to wprowadzi tam sporo zamieszania.
Stawkę zawodników z trzema wygranymi zamknęła Mariola, która wreszcie przełamała długą passę przegranych z Dominikiem i wydaje się wyraźnie wracać do formy. Gdyby nie porażki – bardziej ze stojakiem niż z Maćkiem i Dominikiem – miałaby szansę na wygranie turnieju. Może już wkrótce się uda?
Rafał walczył ze stojakami pełnymi spółgłosek, w sumie w pięciu partiach zaliczył 13 wymian, które nie zawsze przynosiły spodziewane efekty. Cóż, wyraźnie patron nie sprzyjał Rafałowi, do tego stopnia, że zaczął budzić w nim krwiożercze myśli – gdyby dalej żył, prawdopodobnie miałby zakontraktowany kolejny pojedynek. A przecież Rafałowi bardzo zależało na uznaniu – do tego stopnia, że położył ZWANNIKA za 140 punktów (Agnieszka nie sprawdziła). Może dlatego, że patron doceniał prawdziwą poezję, a nie wymyślone słowa?
Kasia tradycyjnie, można już rzec, przegrała z Maćkiem i Markiem, ale w obu partiach walczyła dzielnie i nie poddała się przed grą – czas wygranych się zbliża, na pewno.
Halinie tym razem się nie powiodło i zaliczyła same porażki, ale mamy nadzieję, że się tym nie zrazi i dalej będzie odwiedzać nasz klub – serdecznie zapraszamy.
I tak ze zmiennym szczęściem i ze zmiennym pokazywaniem kunsztu przebiegał ten turniej. Ale czas ten nie był stracony – wszak nie jest takim czas spędzany wśród dobrych znajomych i poświęcany pasji. Jak mówi patron: „Samotność zbytnia i brak zajęcia gubią młodych ludzi”. Zatem, mamy nadzieję, że wszyscy, którzy są młodzi i tak się czują będą pojawiać się na kolejnych turniejach w MATRIKSIE – w tym innym wymiarze wszystko jest przecież możliwe.
Wyniki turnieju
Kunszt zaprezentował bez wątpienia Maciek, który wygrał kolejny turniej w MATRIKSIE (już po raz jedenasty). Kładł niebanalne siódemki (np. ALMIKAMI, HELOKASZ), zdejmował słowa oczywiste, choć niewystępujące w słowniku (POGIBIE), wygrywał końcówki, z wyczuciem czyścił stojak z nadmiaru spółgłosek – słowem: zasłużenie zwyciężył, wygrywając cztery pojedynki i tylko raz ulegając Markowi.
Drugi był Dominik – wygrał trzy partie, ale nie okazał się dżentelmenem, bo za każdym razem pokonał Panie – Halinę, Agnieszkę i Mariolę. Trzecie miejsce zajął Marek, który ostatnio popełnia sporo błędów i niektóre partie (jak np. z Mariolą lub Maćkiem) przegrał właśnie przez to – przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali zaoferowane im prezenty. Pora chyba nieco odpocząć…
Na czwartej pozycji zameldowała się Agnieszka, która po raz kolejny okazała się bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Także wygrała trzy partie, wyprzedzając o 18 małych punktów Mariolę. Agnieszka niedługo osiągnie liczbę gier kwalifikującą do wejścia na klubową listę rankingową i jeśli dalej będzie grać tak, jak dotąd, to wprowadzi tam sporo zamieszania.
Stawkę zawodników z trzema wygranymi zamknęła Mariola, która wreszcie przełamała długą passę przegranych z Dominikiem i wydaje się wyraźnie wracać do formy. Gdyby nie porażki – bardziej ze stojakiem niż z Maćkiem i Dominikiem – miałaby szansę na wygranie turnieju. Może już wkrótce się uda?
Rafał walczył ze stojakami pełnymi spółgłosek, w sumie w pięciu partiach zaliczył 13 wymian, które nie zawsze przynosiły spodziewane efekty. Cóż, wyraźnie patron nie sprzyjał Rafałowi, do tego stopnia, że zaczął budzić w nim krwiożercze myśli – gdyby dalej żył, prawdopodobnie miałby zakontraktowany kolejny pojedynek. A przecież Rafałowi bardzo zależało na uznaniu – do tego stopnia, że położył ZWANNIKA za 140 punktów (Agnieszka nie sprawdziła). Może dlatego, że patron doceniał prawdziwą poezję, a nie wymyślone słowa?
Kasia tradycyjnie, można już rzec, przegrała z Maćkiem i Markiem, ale w obu partiach walczyła dzielnie i nie poddała się przed grą – czas wygranych się zbliża, na pewno.
Halinie tym razem się nie powiodło i zaliczyła same porażki, ale mamy nadzieję, że się tym nie zrazi i dalej będzie odwiedzać nasz klub – serdecznie zapraszamy.
I tak ze zmiennym szczęściem i ze zmiennym pokazywaniem kunsztu przebiegał ten turniej. Ale czas ten nie był stracony – wszak nie jest takim czas spędzany wśród dobrych znajomych i poświęcany pasji. Jak mówi patron: „Samotność zbytnia i brak zajęcia gubią młodych ludzi”. Zatem, mamy nadzieję, że wszyscy, którzy są młodzi i tak się czują będą pojawiać się na kolejnych turniejach w MATRIKSIE – w tym innym wymiarze wszystko jest przecież możliwe.
Wyniki turnieju
Autor: Marek





