Motyl już macha skrzydłami…
… czyli 31. raz w MATRIKSIE
„W worku były trzy samogłoski i blank, a ja wyciągnąłem zieta i jakiegoś esia i zostałem z tym, a tak to miałbym headshota i bym wygrał…”, „w końcówce trzeba było zagrać odwrotne ruchy, wtedy nie wystawiłbym mu jedynego miejsca na ten syf, który miał”, „gdybym na początku położyła PALNIKU zamiast KUPALNI, to on nie miałby gdzie położyć swojej premii i nie wziąłby blanka…, ale wtedy to byłaby inna gra…”
Ileż razy słyszeliśmy podobne rozmowy lub sami je prowadziliśmy. A do tego jeszcze dochodzą inne okoliczności – gdybym siedział po drugiej stronie stołu (bo ta strona jest pechowa), nie zamieszałem literek w worku przed grą, nie złapałem za planszę i przeciwnik wrzucił literki do worka. Można się śmiać z tych wszystkich rozmów i czynności, że to zabobony. Ale patron najbliższego turnieju w MATRIKSIE chyba jednak pochyliłby się nad nimi poważnie.
Edward Lorenz był matematykiem i meteorologiem, urodził się 23 maja 1917 roku. Zajmował się m.in. tworzeniem modeli do przewidywania pogody, stworzył w tym celu układ kilku równań różniczkowych. Miał na tym polu osiągnięcia, jego wyliczenia sprawdzały się. Aż pewnego razu komputer odmówił współpracy i nasz patron, który najwyraźniej nie był przesadnie pedantyczny, zamiast zacząć całą serię obliczeń od początku, po prostu wprowadził wyniki kilku pomiarów nieco wcześniejszych od momentu awarii i ponownie uruchomił komputer – wszak przewidywania powinny być takie same. Ale nie były – Edward Lorenz wprowadził dane z dokładnością do trzech tzw. cyfr znaczących (bo tylko tyle widniało na wydrukach), a komputer wyliczał model z dokładnością do sześciu takich cyfr. Ta niezauważalna dla normalnego człowieka zmiana doprowadziła do znaczących różnic w końcowych wynikach. I tak narodziła się teoria chaosu – wprawdzie, jak wiemy, już starożytni Grecy twierdzili, że chaos był na początku, ale teraz został opisany naukowo.
Okazało się bowiem, że najważniejsze twierdzenie naszego patrona brzmi – „Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny”, czyli inaczej mówiąc, nie da się przewidywać wyników modeli opartych na dynamice nieliniowej, bo nawet nieznaczne zmiany danych na początku jakiegoś procesu mogą w odpowiednio długim czasie doprowadzić do zupełnie innych efektów końcowych. Stąd wzięło się słynne powiedzenie, że machnięcie skrzydłami przez motyla w Ohio może za kilka dni spowodować burzę piaskową w Teksasie (problem rzecz jasna w tym, że nie sposób określić, o którego motyla chodzi). Z odkrycia dokonanego przez naszego patrona można wyciągać różne wnioski. Jedni uznają, że każdy powinien dbać o naszą planetę, bo nawet najdrobniejsze działania związane z ekologią mogą mieć wpływ na całą Ziemię – należy zatem działać na rzecz środowiska i ograniczać swój negatywny na nie wpływ. Inni z kolei mogą podkreślić, że skoro teoria Lorenza dotyczy układów nieliniowych, a takie są ze swojej natury nieprzewidywalne i niekontrolowane, do tego sam autor odkrycia to stwierdził (dlatego nie da się skutecznie przewidzieć pogody na dłuższy okres niż kilka dni), to np. wyłączanie żarówek i oszczędzanie energii równie dobrze może przyczynić się do powstrzymania niszczycielskich huraganów, jak i do ich powstania – i tak nigdy się tego nie dowiemy na pewno.
Nie będziemy rozstrzygać, kto ma rację – niech każdy sam zadecyduje. W grze w scrabble natomiast pobłażliwie traktujmy czary odprawiane przez naszych przeciwników – w końcu ten jeszcze jeden obrót worka może ustawić płytki tak, że to my będziemy mieć „żarcie”, a nie nasz towarzysz przy planszy. I może znowu usłyszymy wtedy sympatyczne „paranoja”, rozlegające się w naszym klubie na widok złych płytek, gdy pojawia się jeden z naszych Gości. Zapraszamy nie tylko Jego, ale wszystkich członków klubu i Gości, jak zwykle w środę o 18.30. I pamiętajcie – to, jakie zajmiecie miejsca będziecie zawdzięczać mojej nieobecności, która zadecyduje przecież o tym, że turniej będzie inny, niż gdybym na nim był. Motyl już macha skrzydłami…
Ileż razy słyszeliśmy podobne rozmowy lub sami je prowadziliśmy. A do tego jeszcze dochodzą inne okoliczności – gdybym siedział po drugiej stronie stołu (bo ta strona jest pechowa), nie zamieszałem literek w worku przed grą, nie złapałem za planszę i przeciwnik wrzucił literki do worka. Można się śmiać z tych wszystkich rozmów i czynności, że to zabobony. Ale patron najbliższego turnieju w MATRIKSIE chyba jednak pochyliłby się nad nimi poważnie.
Edward Lorenz był matematykiem i meteorologiem, urodził się 23 maja 1917 roku. Zajmował się m.in. tworzeniem modeli do przewidywania pogody, stworzył w tym celu układ kilku równań różniczkowych. Miał na tym polu osiągnięcia, jego wyliczenia sprawdzały się. Aż pewnego razu komputer odmówił współpracy i nasz patron, który najwyraźniej nie był przesadnie pedantyczny, zamiast zacząć całą serię obliczeń od początku, po prostu wprowadził wyniki kilku pomiarów nieco wcześniejszych od momentu awarii i ponownie uruchomił komputer – wszak przewidywania powinny być takie same. Ale nie były – Edward Lorenz wprowadził dane z dokładnością do trzech tzw. cyfr znaczących (bo tylko tyle widniało na wydrukach), a komputer wyliczał model z dokładnością do sześciu takich cyfr. Ta niezauważalna dla normalnego człowieka zmiana doprowadziła do znaczących różnic w końcowych wynikach. I tak narodziła się teoria chaosu – wprawdzie, jak wiemy, już starożytni Grecy twierdzili, że chaos był na początku, ale teraz został opisany naukowo.
Okazało się bowiem, że najważniejsze twierdzenie naszego patrona brzmi – „Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny”, czyli inaczej mówiąc, nie da się przewidywać wyników modeli opartych na dynamice nieliniowej, bo nawet nieznaczne zmiany danych na początku jakiegoś procesu mogą w odpowiednio długim czasie doprowadzić do zupełnie innych efektów końcowych. Stąd wzięło się słynne powiedzenie, że machnięcie skrzydłami przez motyla w Ohio może za kilka dni spowodować burzę piaskową w Teksasie (problem rzecz jasna w tym, że nie sposób określić, o którego motyla chodzi). Z odkrycia dokonanego przez naszego patrona można wyciągać różne wnioski. Jedni uznają, że każdy powinien dbać o naszą planetę, bo nawet najdrobniejsze działania związane z ekologią mogą mieć wpływ na całą Ziemię – należy zatem działać na rzecz środowiska i ograniczać swój negatywny na nie wpływ. Inni z kolei mogą podkreślić, że skoro teoria Lorenza dotyczy układów nieliniowych, a takie są ze swojej natury nieprzewidywalne i niekontrolowane, do tego sam autor odkrycia to stwierdził (dlatego nie da się skutecznie przewidzieć pogody na dłuższy okres niż kilka dni), to np. wyłączanie żarówek i oszczędzanie energii równie dobrze może przyczynić się do powstrzymania niszczycielskich huraganów, jak i do ich powstania – i tak nigdy się tego nie dowiemy na pewno.
Nie będziemy rozstrzygać, kto ma rację – niech każdy sam zadecyduje. W grze w scrabble natomiast pobłażliwie traktujmy czary odprawiane przez naszych przeciwników – w końcu ten jeszcze jeden obrót worka może ustawić płytki tak, że to my będziemy mieć „żarcie”, a nie nasz towarzysz przy planszy. I może znowu usłyszymy wtedy sympatyczne „paranoja”, rozlegające się w naszym klubie na widok złych płytek, gdy pojawia się jeden z naszych Gości. Zapraszamy nie tylko Jego, ale wszystkich członków klubu i Gości, jak zwykle w środę o 18.30. I pamiętajcie – to, jakie zajmiecie miejsca będziecie zawdzięczać mojej nieobecności, która zadecyduje przecież o tym, że turniej będzie inny, niż gdybym na nim był. Motyl już macha skrzydłami…
Autor: Marek





