Scrabble’owa wirówka
Muuuuuu…
Filozofowie i mędrcy od setek lat poszukują odpowiedzi na kluczowe dla ludzkości pytania: skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy, jaka jest struktura bytu, jak leczyć kaca, w jaki sposób efektywnie wydoić krowy i oczyścić mleko z drobnoustrojów? Zapewne dwie ostatnie kwestie spędzały sen z powiek niejednemu scrabbliście, dlatego patron najbliższego matriksowego turnieju postanowił wyciągnąć pomocną dłoń i zaspokoić żądzę wiedzy scrabble’owej kohorty.
Gustaf de Laval objawił się światu 9 maja 1845 roku w szwedzkiej Orsie. Dziwaczne jak na Szweda nazwisko, z których większość to Svenssonowie i Andersonowie (przy okazji - szwedzkie scrabble wygląda tak), zawdzięcza swojej rodzinie, która – z nie dających się ustalić przyczyn – prysnęła z Francji w XVII wieku. Gustlik był wyjątkowo uzdolnionym dziecięciem, a jego talenty i inteligencja przejawiały się przede wszystkim w racjonalizatorskich pomysłach z zakresu rolnictwa i hodowli różnych udomowionych zwierzaków. Ukończone z wyróżnieniem studia inżynierskie skłoniły go do kontynuowania kariery naukowej i zdobycia tytułu doktora. W międzyczasie podjął pracę w ośrodku inżynierii mechanicznej Kloster Works, gdzie skonstruował pierwszą na świecie wirówkę mleczarską. Trochę szkoda, że nie pokusił się od razu o stworzenie „magicznej wirówki”, ułatwiającej scrabblistom anagramowanie różnych językowych dziwactw, ale trudno. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy podołali temu wyzwaniu. W każdym razie wynalezienie urządzenia umożliwiającego oddzielenie tłuszczu od mleka oraz wyeliminowanie z tegoż mleka zanieczyszczeń wzbudziło w nim taką ekscytację, że postanowił założyć własną firmę.
W ten sposób z inżyniera i wynalazcy de Laval awansował w społecznej hierarchii na przemysłowca. Nie porzucił jednak swojej pasji odkrywania, cały czas kombinował i udoskonalał. Skonstruował m.in. pierwszy aparat udojowy (brawo!). W efekcie blondwłose szwedzkie dzieci pamiętają go, jako zdobywcę 92 patentów i założyciela 37 przedsiębiorstw. Popełnił też wynalazek, który przeszedł do historii jako „dysza de Lavala” – ten kanał aerodynamiczny, umożliwiający uzyskanie prędkości naddźwiękowej, znalazł później swoje zastosowanie w konstrukcji silników odrzutowych i rakietowych.
Odnosząc się do współczesnego hasła firmy stworzonej przez naszego patrona („Każdego dnia miliony krów na całym świecie są dojone i karmione sprzętem DeLaval”) można się zastanowić, jak matriksowe krówki z Milanówka (zarówno krówki-chłopcy, jak i krówki-dziewczęta) zaprezentują się na najbliższym turnieju? Która z nich da się wydoić, a która będzie stawiała czynny opór? Czy najgłośniej rycząca krowa da najmniej mleka? Filozofowie i mędrcy od setek lat poszukują odpowiedzi na te pytania. Albo i nie. Tak czy siak, dowiedzą się już w środę.
Gustaf de Laval objawił się światu 9 maja 1845 roku w szwedzkiej Orsie. Dziwaczne jak na Szweda nazwisko, z których większość to Svenssonowie i Andersonowie (przy okazji - szwedzkie scrabble wygląda tak), zawdzięcza swojej rodzinie, która – z nie dających się ustalić przyczyn – prysnęła z Francji w XVII wieku. Gustlik był wyjątkowo uzdolnionym dziecięciem, a jego talenty i inteligencja przejawiały się przede wszystkim w racjonalizatorskich pomysłach z zakresu rolnictwa i hodowli różnych udomowionych zwierzaków. Ukończone z wyróżnieniem studia inżynierskie skłoniły go do kontynuowania kariery naukowej i zdobycia tytułu doktora. W międzyczasie podjął pracę w ośrodku inżynierii mechanicznej Kloster Works, gdzie skonstruował pierwszą na świecie wirówkę mleczarską. Trochę szkoda, że nie pokusił się od razu o stworzenie „magicznej wirówki”, ułatwiającej scrabblistom anagramowanie różnych językowych dziwactw, ale trudno. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy podołali temu wyzwaniu. W każdym razie wynalezienie urządzenia umożliwiającego oddzielenie tłuszczu od mleka oraz wyeliminowanie z tegoż mleka zanieczyszczeń wzbudziło w nim taką ekscytację, że postanowił założyć własną firmę.
W ten sposób z inżyniera i wynalazcy de Laval awansował w społecznej hierarchii na przemysłowca. Nie porzucił jednak swojej pasji odkrywania, cały czas kombinował i udoskonalał. Skonstruował m.in. pierwszy aparat udojowy (brawo!). W efekcie blondwłose szwedzkie dzieci pamiętają go, jako zdobywcę 92 patentów i założyciela 37 przedsiębiorstw. Popełnił też wynalazek, który przeszedł do historii jako „dysza de Lavala” – ten kanał aerodynamiczny, umożliwiający uzyskanie prędkości naddźwiękowej, znalazł później swoje zastosowanie w konstrukcji silników odrzutowych i rakietowych.
Odnosząc się do współczesnego hasła firmy stworzonej przez naszego patrona („Każdego dnia miliony krów na całym świecie są dojone i karmione sprzętem DeLaval”) można się zastanowić, jak matriksowe krówki z Milanówka (zarówno krówki-chłopcy, jak i krówki-dziewczęta) zaprezentują się na najbliższym turnieju? Która z nich da się wydoić, a która będzie stawiała czynny opór? Czy najgłośniej rycząca krowa da najmniej mleka? Filozofowie i mędrcy od setek lat poszukują odpowiedzi na te pytania. Albo i nie. Tak czy siak, dowiedzą się już w środę.
Autor: Rafał





