Proza życia
Nieśpieszne scrabble po raz 23.
Po pierwszych emocjach związanych z tworzeniem klubu Matriks – niepokoju, czy pomysł chwyci, podnieceniu, czy gracze będą pojawiać się regularnie, nadziei na fajną zabawę – nieuchronnie przychodzi proza życia. Spotykamy się co tydzień, gra nam nieco powszednieje, zmieniamy lokal, tworzymy logo – nasze sprawy codzienne i scrabblowe biegną leniwie i bez fajerwerków. Można by wręcz rzec: nuda, Panie i Panowie.
Tymczasem patron naszego kolejnego turnieju właśnie takim życiem codziennym się zajmował. Stworzył wspaniałe dzieła na kanwie nieśpiesznie toczących się opowieści zwykłych ludzi, których niezwykłość wyrażała się w tym, co robią na co dzień i jak mierzą się ze swoim życiem. Życiem płynącym swoim torem, czasem tylko naznaczonym wydarzeniami bardziej ogólnymi, niż to, co dzieje się we własnej mieścinie. Te opowieści snute w kawiarniach (a w zasadzie w piwiarniach – jak się za chwilę okaże mówimy wszak o Czechach) często miały w sobie elementy zmyśleń, konfabulacji i świadomej kreacji. Ale właśnie to bajdurzenie (jak można przetłumaczyć czeskie słowo „pabi” i utworzony od niego neologizm „pabitele” – zresztą tytuł jednego z dzieł) stanowi o niezwykłej magii i cieple książek naszego patrona.
Bohumil Hrabal jest godnym przedstawicielem czeskiego sposobu patrzenia na świat – z dystansem do samego siebie, ironią pomagającą w najtrudniejszych chwilach i serdecznością płynącą z nieśpiesznego spotkania ludzi lubiących ze sobą przebywać. Ta magia miejsc, ludzi i języka zawarta jest w wielu jego książkach. Znalazła także swój wyraz w filmie Jirziego Menzla „Pociągi pod specjalnym nadzorem” nagrodzonym w 1968 roku Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny.
Nasz patron tematy swoich książek czerpał ze swojego życia – pracował wszak jako robotnik w stalowni (co zaowocowało tomem opowiadań „Perełka na dnie”), pakowacz makulatury, gdzie miał do czynienia z segregacją książek przeznaczonych do zniszczenia przez komunistyczną cenzurę (co z kolei opisał w książce „Zbyt głośna samotność”), był agentem ubezpieczeniowym, komiwojażerem, pomocnikiem dekoratora w teatrze. Praca na kolei, początkowo jako magazyniera, potem robotnika kolejowego, a w końcu dyżurnego ruchu na stacji w Kostomłotach, bez wątpienia dostarczyła mu inspiracji do wspomnianej wyżej powieści, która stała się podstawą scenariusza oscarowego filmu. Karty jego książek zapełniają ludzie mu bliscy – żona Pipsi, szalony stryj Pepin, znajomi oraz koty, które kochał całym sercem. Niby swojskie, na pierwszy rzut oka nudne – ale jak napisane!
Czerpiąc z naszego patrona, będziemy więc cieszyć się naszą, w sumie pozorną, nudą kolejnego spotkania klubowego. Z takich właśnie leniwych chwil utkane jest życie i one przecież stanowią o urodzie codzienności. Spotykamy się zatem kolejny raz, aby odkrywać uroki scrabble – tym razem wyjątkowo i jednorazowo w restauracji „Tajemniczy ogród”, za to jak zawsze o 18.30 w środę. Zapraszamy – pobajdurzmyż razem przy planszach.
Tymczasem patron naszego kolejnego turnieju właśnie takim życiem codziennym się zajmował. Stworzył wspaniałe dzieła na kanwie nieśpiesznie toczących się opowieści zwykłych ludzi, których niezwykłość wyrażała się w tym, co robią na co dzień i jak mierzą się ze swoim życiem. Życiem płynącym swoim torem, czasem tylko naznaczonym wydarzeniami bardziej ogólnymi, niż to, co dzieje się we własnej mieścinie. Te opowieści snute w kawiarniach (a w zasadzie w piwiarniach – jak się za chwilę okaże mówimy wszak o Czechach) często miały w sobie elementy zmyśleń, konfabulacji i świadomej kreacji. Ale właśnie to bajdurzenie (jak można przetłumaczyć czeskie słowo „pabi” i utworzony od niego neologizm „pabitele” – zresztą tytuł jednego z dzieł) stanowi o niezwykłej magii i cieple książek naszego patrona.
Bohumil Hrabal jest godnym przedstawicielem czeskiego sposobu patrzenia na świat – z dystansem do samego siebie, ironią pomagającą w najtrudniejszych chwilach i serdecznością płynącą z nieśpiesznego spotkania ludzi lubiących ze sobą przebywać. Ta magia miejsc, ludzi i języka zawarta jest w wielu jego książkach. Znalazła także swój wyraz w filmie Jirziego Menzla „Pociągi pod specjalnym nadzorem” nagrodzonym w 1968 roku Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny.
Nasz patron tematy swoich książek czerpał ze swojego życia – pracował wszak jako robotnik w stalowni (co zaowocowało tomem opowiadań „Perełka na dnie”), pakowacz makulatury, gdzie miał do czynienia z segregacją książek przeznaczonych do zniszczenia przez komunistyczną cenzurę (co z kolei opisał w książce „Zbyt głośna samotność”), był agentem ubezpieczeniowym, komiwojażerem, pomocnikiem dekoratora w teatrze. Praca na kolei, początkowo jako magazyniera, potem robotnika kolejowego, a w końcu dyżurnego ruchu na stacji w Kostomłotach, bez wątpienia dostarczyła mu inspiracji do wspomnianej wyżej powieści, która stała się podstawą scenariusza oscarowego filmu. Karty jego książek zapełniają ludzie mu bliscy – żona Pipsi, szalony stryj Pepin, znajomi oraz koty, które kochał całym sercem. Niby swojskie, na pierwszy rzut oka nudne – ale jak napisane!
Czerpiąc z naszego patrona, będziemy więc cieszyć się naszą, w sumie pozorną, nudą kolejnego spotkania klubowego. Z takich właśnie leniwych chwil utkane jest życie i one przecież stanowią o urodzie codzienności. Spotykamy się zatem kolejny raz, aby odkrywać uroki scrabble – tym razem wyjątkowo i jednorazowo w restauracji „Tajemniczy ogród”, za to jak zawsze o 18.30 w środę. Zapraszamy – pobajdurzmyż razem przy planszach.
Autor: Marek




