XX Turniej w MATRIKSIE im. Johna Herschela
Księżycowe kity
John Herschel, najsłynniejszy podobno astronom XIX wieku, a w każdym razie najbardziej rozsławiony przez ówczesne media, wyraźnie zaznaczył swoją obecność na turnieju. Graliśmy przy Księżycu w pełni, a rozświetlony towarzysz naszej macierzystej planety skłaniał do zastanawiania się nad meandrami ludzkiego umysłu, prowadzącymi do przypisania Herschelowi tak absurdalnych odkryć, jak ludzie-nietoperze lub fioletowe piramidy na Srebrnym Globie. W jaki sposób można było wymyślać takie kity? I, co więcej, jak można było mieć czelność wciskać takie kity?
Scrabbliści to ludek twórczy, a zarazem nieufny w talenty przeciwników. Nie należy się zatem dziwić, że duszna atmosfera wszechobecnych kitów płynąca z Księżyca doprowadziła do osiągnięcia w czasie turnieju, bez mała astronomicznej liczby sprawdzeń wyrazów, pojawiających się na planszach. Dość powiedzieć, że Rafał pięciokrotnie podejrzewał Marka albo o podstępne próby oszustwa albo wręcz o niezborność umysłu i sprawdzał mu tak oczywiste wyrazy, jak np. BIJAĆ czy PADEWSKI (widać nigdy niczego nie zgubił i nie musiał wzywać wstawiennictwa św. Antoniego). Za każdym razem jednak odchodził od komputera jak niepyszny, widząc wesołą, zieloną mordkę. Mariola powtórzyła ten sam manewr trzykrotnie, z takim samym efektem. Sprawdzano także wiele innych wyrazów, w tym takie, jak BŁAŹNI, FAJNO. Spadały za to CNOT, MYSZO, POTLeJE (jakby Marek nie mógł z tego zestawu położyć PEJOTLe …).





