XIX Turniej w MATRIKSIE im. Balthusa
Rzecz o tym, co zmalowaliśmy
Przed rozpoczęciem turnieju Marek, nawiązując do tekstu piosenki Wojciecha Młynarskiego, stwierdził, że „Rafał jest Balthusa ulubieńcem, a Balthus jego wielbicielem”. Zaprawdę prorocze były to słowa i boleśnie przekonali się o tym uczestnicy turnieju.
Kiedy kilkunastoletni Balthus przeczytał książkę o chińskim filozofie Zhuangzi, zdecydował się wykonać serię rysunków nawiązujących do życia chińskiego mędrca. Zainspirowany tym faktem Rafał już w pierwszej partii postanowił odwołać się do szeroko pojętej kultury Dalekiego Wschodu. Dokonując własnej interpretacji zafundował Piotrkowi, z którym przegrywał różnicą 87 punktów, małą rewolucję (niekoniecznie kulturalną) – z zestawu AIIOKMT położył przez leżącą na planszy literę S „headshota” MAOISTKI i wygrał jednym punktem. Po takim początku nie było wątpliwości komu sprzyja patron i „ulubieniec” malarza zakończył turniej z kompletem zwycięstw i średnią powyżej 443 punktów w partii.




