Dżihad to nie wszystko
Fellachowie zebrali się wokół sabilu i zajadając tabbulę słuchali hafiza, który przypominał im o fatwach muftiego. Kawałek dalej, w pobliżu kubby, kobiety w jaszmakach rozprawiały o mahrze dla jednej z nich, zakacie oraz zbliżającym się saumie. Mężczyzna w galabii czytał dzieciom kasydę o kahinie, która mieszkała w kasbie zajmującej setki feddanów, a do odległego alkazaru zamieszkanego przez dżinny musiała podróżować na mehari.
Nagle z minaretu rozległ się głos muezzina, wzywającego do wieczornego salatu. Wierni ruszyli do meczetu i zajęli miejsca na isfahanach. Imam minął mihrab i wkroczył na dikkę. Na rahli rozłożył koran i czytał kolejne sury. Po zakończeniu modłów skierował się do mimbaru i zwrócił się do odzianych w ihramy ghazich i fedainów, mających odbyć hadżdż. W duchu kalamu mówił o szahadzie oraz celu podróży hadżich – Kaabie i świętym hadżarze. Napominał ich, by nie szczędzili dirhemów potrzebującym i byli ostrożni podczas przeprawy przez hamadę i seriry. Na pożegnanie dał im zwoje makamy i kopię hadisów.
Autor: Rafał





