Słowa obce, choć nasze
Zaproszenie na XIX Turniej w Matriksie
Balthus – pod takim pseudonimem znany jest jeden z ciekawszych i trudnych do sklasyfikowania malarzy XX wieku. Jego obrazy znajdziemy w największych muzeach świata – od Galerii Tate w Londynie, przez MoMA i Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, po Luwr w Paryżu (jest jednym z nielicznych malarzy, którego dzieła znalazły się w Luwrze jeszcze za życia artysty). Jego dzieła są także w innych miejscach, m.in. w USA, Szwajcarii, Hiszpanii, Australii, we Włoszech oraz w Kolumbii. Obrazy Balthusa gromadził sam Picasso, a jego pierwszym mentorem był Rainer Maria Rilke (napisał wstęp do zbioru szkiców, które Balthus namalował będąc dzieckiem – ukazały się pt. „Mitsou”). Spotykał się m.in. z Henrim Matisse’em, Andrem Gide’em, na posadę dyrektora Akademii Francuskiej w Willi Medyceuszy w Rzymie mianował go Andre Malraux, a przebywając we Włoszech zaprzyjaźnił się z Fellinim. Choć obracał się całe życie w środowisku elity kulturalnej Europy XX wieku, to jego malarstwo zostało prawdziwie docenione dopiero pod koniec życia. Niektórzy uważają go za malarza realistycznego, inni w tym realizmie dostrzegają jednak wyraźną nutę surrealizmu. Nie przejawiał się on jednak w zaprzeczaniu logice rzeczywistości i zastępowaniu jej, często groteskowymi, wizjami sennymi, fantazmatami lub obrazami z pogranicza halucynacji (jak czynił to np. Dali), ale w dostrzeganiu przewrotnych zestawień obecnych w realnym życiu. Obraz przedstawiający zwykłą, niepozorną uliczkę paryską („Le Passage du Commerce – Saint-André”) mógłby być odebrany po prostu jako scenka rodzajowa z życia miejskiego. Tymczasem na ścianie kamienicy u wylotu pasażu zawieszony jest duży złoty klucz, a po ulicy biega pies o sierści jak baranek. To w tej spokojnej uliczce w XVIII wieku po raz pierwszy przetestowano działanie gilotyny wyprodukowanej w warsztacie ślusarskim (symbolizowanym właśnie przez złoty klucz), ścinając głowę owcy, a w czasach Rewolucji Francuskiej zamieszkiwali na niej m.in. Danton i Marat, bywał także Robespierre. Wiedza o tym zasadniczo zmienia odbiór obrazu, nadając mu w istocie nieco surrealistyczną nutę.
Sam Balthus był jednak przekonany, że to nie konkretny styl jest ważny, tym bardziej nie jest ważne, kim jest sam malarz i skąd, z jakiej tradycji się wywodzi – malarstwo jest po to, aby z nim obcować, patrzeć i szukać zrozumienia w obrazach, a nie w twórcy. Gdy w 1968 roku Galeria Tate planowała urządzić wystawę jego malarstwa, poprosiła Balthusa o przygotowanie biogramu. W odpowiedzi otrzymała następujący telegram: “Żadnych szczegółów biograficznych. Napiszcie: Balthus jest malarzem, o którym nic nie wiadomo. Przyjrzyjmy się zatem jego pracom. Pozdrawiam, B.” ("No biographical details. Begin: Balthus is a painter of whom nothing is known. Now let us look at the pictures. Regards, B.”).





