X Turniej 'U Artystek' im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego
Słówka rządzą
Rzecz aż nazbyt oczywista,
Że jest piękną polska mowa:
Jędrna, pachnąca, soczysta,
Melodyjna, kolorowa,
Bohaterska, gromowładna,
Czysta niby błękit nieba,
Mądra, zacna, miła, ładna –
Ale czasem przyznać trzeba,
Że ten język, najobfitszy
W poetyczne różne kwiatki,
W uczuć sferze pospolitszej
Zdradza dziwne niedostatki (…)
(„Pieśń o mowie naszej”)
Grając w scrabble, wciąż zmagamy się z naszą mową i wciąż dziwimy się, jak bardzo jest ona pojemna, a zarazem jak wielu słów nam brakuje. Nie wnikając w tym miejscu, o niedostatku jakich słów i jakiej sfery dotyczących (zainteresowanych odsyłam do oryginału) pisał Tadeusz Boy-Żeleński, patron X Turnieju w Matriksie, to przyznać trzeba, że popisaliśmy się kreatywnością w słowotwórstwie.
Maciek jedną ze swoich partii zaczął od słowa „ofiarze” i zadał później, najwyraźniej retoryczne w jego przypadku, pytanie – „a co byś kładł mając ofiarze?”. Słowo zostało zaakceptowane, a „ofiarą”, nie tyle losu, co podstępu Maćka, padł debiutant klubowy – Darek (mamy nadzieję, że przypadek ten nie zniechęci go do odwiedzin, wręcz przeciwnie – zachęci, aby w kolejnych partiach dobitnie wytłumaczyć Maćkowi, że nieładnie jest kłaść „kity”).
Marek trafił na bardziej skrupulatnego przeciwnika – Rafał uznał, że „spadanej”, to jednak przesadna inwencja słowna (żeby nie powiedzieć kpina w żywe oczy) i przykładnie ukarał ją zdjęciem wyrazu z planszy.
Najefektywniejszym, a zarazem najefektowniejszym jednak słowotwórstwem popisał się właśnie Rafał, który w ostatniej partii, przegrywając z Maćkiem ponad dwudziestoma punktami, dostrzegł, że wykorzystując leżące na planszy „p” oraz „k” da się położyć „pokarbuje”. Co też uczynił, wygrywając dzięki temu nie tylko partię, ale i cały turniej i gdyby miał flintę mógłby wykarbować na niej drugą kreskę, jako że to drugi turniej klubowy wygrany przez Rafała – gratulacje!
Nie tylko słowotwórstwo cechowało turniej – wyraźnie dało się odczuć obecność patrona. Na 20 partii dwa razy położono „Boyowską” trójkę „ęsi”, a i sam przydomek Tadeusza Żeleńskiego znalazł się na planszy. Nie mogło być inaczej – wszak graliśmy w Matriksie i do tego w Milanówku, w którym mieszka prezes Wydawnictwa „Iskry”. „Iskry” mają swoją siedzibę w warszawskim mieszkaniu Boya, jest w nim urządzony jego salon, a sam prezes wydawnictwa czasem napomyka o namacalnej obecności ducha Boya w tymże mieszkaniu.
Turniej był ostatnim naszym spotkaniem przed Świętami Bożego Narodzenia – nastrój świąteczny udzielił się wszystkim uczestnikom. Każdy wygrał choć jedną partię, nikt nie miał passy wyłącznie złych literek, duchem towarzyszyła nam Mariola, która zamiast grać oddawała się śledziom w zalewie oraz rybie faszerowanej w galarecie (wprawdzie nie do końca rozumiemy, dlaczego ryby te nas ominęły, ale wybaczamy :)).
A jako że turniej był ostatni nie tylko przed Świętami, ale i w tym roku, to wszystkim życzymy udanych, spokojnych Świąt i wszystkiego dobrego w Nowym Roku, a klubowiczom, bywalcom, sympatykom Matriksa oraz wszystkim scrabblistom dodatkowo pozytywnej inwencji słownej, dobrej pamięci i niech słówka towarzyszą Nam/Wam zawsze, nawet jeśli nie znamy/nie znacie ich znaczenia. Bo przecież, tak jak Boyowi:
Te słówka mi uciechy
Sprawiają nieraz mnóstwo,
Lubię ich puste śmiechy
I ducha ich ubóstwo
(„Słówka”)
Wyniki turnieju
Autor: Marek Dudkiewicz




